Raphael Rogiński – gitara; Paweł Szamburski – klarnet, klarnet basowy; Michał Górczyński – klarnet, saksofon tenorowy; Paweł Szpura – perkusja
3 lata temu ukazała się płyta zespołu Cukunft „Itstikeyt / Fargangenheit”. Przez ten czas muzyka żydowska w Polsce zrzuciła białe koszule i czarne kapelusze i przesiadła się na deski surfingowe. Kiedy słucham 8 nowych kompozycji Cukunftu zawartych na płycie „Wilde Blumen” zastanawiam się jak przez te trzy lata zmienili się Raphael Rogiński, Paweł Szamburski, Michał Górczyński i Paweł Szpura. Jak to jest grać tę muzykę w klubokawiarni w Warszawie i na przeciwko dawnej synagogi w Sejnach? Jakie to uczucie gdy od studiowania nut ze śpiewnika-elementarza Mosze Biergowskiego zaczyna się biegle mówić w tym muzycznym języku i układać własne opowieści? Ile synagog zwiedzili w trasie z Cukunftem, Shofarem czy Irchą? Ile zapomnianych cmentarzy? Jak to jest grać nową muzykę żydowską w takiej, znowu nie do końca nowej, Polsce?
Wszystkie te dylematy są absolutnie dodatkową atrakcją, gdy przychodzi do słuchania Cukunftowych Dzikich kwiatów. Płyta ta, to przede wszystkim precyzyjnie napisane utwory, w których najważniejsze są melodia i orkiestrowa wręcz instrumentacja. Każdy głos jest tu ujmujący i silny. Gdyby rozdzielić piosenki na pojedyncze ścieżki, każdy instrument solo dostarczyłby słuchaczowi wystarczająco barwnej historii. Jest w tej muzyce coś bardzo czystego a dzięki temu kojącego.
Dodatkowym zaskoczeniem może być fakt, że Michał Górczyński, który chyba we wszystkich dotąd formacjach był (jednym z najlepszych, nie tylko w Polsce) klarnecistą, tutaj – z wielkim powodzeniem – gra także na saksofonie tenorowym.
Jedyną wadą płyty, jest fakt, że trwa zaledwie 35 minut. To ledwie 10 minut muzyki na każdy rok czekania…
„Wilde Blumen” jest w pewnym sensie nową-nową muzyką żydowską. Nie chodzi tu już przede wszystkim o przywracanie pamięci – nie trzeba odnosić się do piosenek Gebirtiga czy wierszy Icyka Mengera. Te kwiaty już nie rosną w Jidyszlandzie. To nowa opowieść – podobnie jak album Total Gimel czy, jeszcze nie wydany na płycie, znakomity projekt Rogińskiego From Thee to Thee. I choć odpowiedzi na postawione we wstępie pytania znają tylko wspomnieni wyżej muzycy, z publikowanych ostatnio nagrań sądzić można, że są one raczej optymistyczne.