Regina Carter: violin; Yacouba Sissoko: Kora (2, 3, 6, 7, 11); Adam Rogers: guitar (1, 5, 8); Will Holshouser: accordion (1, 7, 8, 10-12); Gary Versace: accordion; (2-5, 9); Chris Lightcap: bass;(1, 4, 5, 7, 8, 10-12); Mamadou Ba: bass (2, 3, 9); Alvester Garnett: drums, percussion; Joe Ferla: hand claps (8)
Regina Carter, bez dwóch zdań najsłynniejsza skrzypaczka jazzowa na świecie ma na swoim koncie tak długą listę sukcesów, że wymienianie ich teraz wypełniłoby zbyt wiele miejsca. O dwóch jednak wspomnieć trzeba. Pierwszy to umożliwienie jako pierwszej Afroamerykance gry na legendarnych skrzypcach „Cannon” Guarneriego drugi to przyznane w 2006 r. stypendium McArthura, któremu zresztą w pewnej mierze zawdzięczamy projekt „Reverse Thread”.
Oto więc mamy afrykańską stronę muzycznej wrażliwości artystki. Główna inspiracja to muzyka z Mali, Madagaskaru, Ugandy, ale także z Portoryko czy jak twierdzi wielu także z Indii. Te wpływy mieszają się tu w sposób mniej lub bardziej dyskretny, ale także układają się w szalenie atrakcyjny dla ucha pejzaż.
Pomaga całości instrumentarium z akordeonami (Will Holshouser i Garry Versace), kontrabasami (Chris Lightcup, Mamadou Ba) gitarą (Adam Rogers) i korą (Yacouba Sissoko).
Pomagają też bardzo atrakcyjna melodyka i śpiewne brzmienie skrzypiec Reginy. No i oczywiście kilka tematów, które zapadają w pamięć na czele z majestatycznym i nostalgicznym „Kothbiro” wyśpiewanym niegdyś przez Ayuba Ogadę, choćby w filmie „Wierny Orgordnik”.
Wszystko to niewątpliwie sprawia, że „Reverse Thead” jest płytą, która zapada w pamięć. Może niekoniecznie albumem stanowiącym przełom w estetyce world-jazzu, ale z pewnością sporą atrakcją dla uszu. A to też ważne, bo ostatecznie muzyka jest nie tylko po to, aby zanieść słuchacza na same szczyty twórczego wyrafinowania, ale także czasem zwyczajnie sprawiać przyjemność. I to jest właśnie ten czas.