Lawrence D. „Butch” zasłynął wiele lat temu jako pomysłodawca i architekt zjawisjka zwanego conduction. Dla środowiska muzycznego wiązało się to z nie lata zaskoczeniem, ponieważ wraz z rzuceniem się w wir dyrygencki i konceptualnych poszukiwać na polu muzyki improwizowanej Morris zrezygnował całkowicie z kariery instrumentalnej. A pamiętać przecież musimy, że jako kornecista zdobył sobie szacunek zarówno kolegów po fachu, jak i miłośników odważnego, wywodzącego się z free jazzu grania.
Jego najbardziej aktualne przedsięwzięcie Nublu Orchestra w swoich zasadniczych zamysłach odwołuje się do badań z kręgu conduction w sposób bezpośredni i jest ich najzwyczajniej w świecie kontynuacją. Zmienił się rzecz jasna entourage brzmieniowy, zmieniło się instrumentarium, przebyło elektroniki, a także otoczenie rytmiczne improwizowanych zdarzeń uległo modyfikacjom.
Dzisiejsza muzyczna propozycja Lawrence’a D. „Butcha Morrisa” wydaje się zanurzać zarówno w estetyce jazzowej, funkowej, silnie odwoływać się do koncertowej muzyki współczesnej, ale również brać pod uwagę, że muzyka to nie zbiór sztywnych reguł klasyfikacyjnych i o ile służy to twórczym zamysłom nie potrzeba obawiać się ani muzyki elektronicznej, ani twórczości techo.
Nublu to rzecz niezwykle eklektyczna, ale też eklektyzm ten wydaje się nie celem samym w sobie, ale nade wszystko narzędziem kreacji. To także niezwykle barwna i sugestywna demonstracja jak może powstawać w trybie improwizatorskim kompozycja, i jakimi ścieżkami podążać w najbardziej zaskakujące artystyczne strefy dźwięku.