Pracujemy nad nową odsłoną serwisu. Możesz napotkać drobne błędy edycyjne, które na bieżąco usuwamy. Dziękujemy, że jesteś z nami!

Choreography Of Fractures

Wykonawca: John Edwards / Luis Vivente / Vasco Trilla
Skład:

John Edwards – double bass
Luis Vicente- trumpet
Vasco Trilla – percussion

Dystrybutor: FSRecords
Wydawca: FSRecords
Autor recenzji: Andrzej Nowak (Trybuna Muzyki Spontanicznej)

Luis Vicente i Vasco Trilla grają razem niemal od kołyski, zarówno w duecie, jak i w większych składach. Połączenie trąbki i perkusji stwarza ciekawe okoliczności brzmieniowe i dramaturgiczne. A gdy dodamy do takiego zestawu kontrabas, sytuacja robi się jeszcze bardziej atrakcyjna. 

Gdy wreszcie za sterami tego kontrabasu zasiądzie sam John Edwards, nasza radość może nie mieć końca. Zapraszamy na trzyosobowe spotkanie, jakie odbyło się na portugalskiej prowincji dwie zimy temu.

Album składa się z czterech rozbudowanych improwizacji, z których pierwsza i trzecia trwają po kilkanaście minut. Otwarcie każdej z nich jest spokojne, wyważone emocjonalnie, niemal balladowe, ale zawsze owa niezobowiązująca gra wstępna prowadzi do free jazzowego spiętrzenia. W każdym z utworów ów proces ma jednak inną pod względem dramaturgicznym postać. 

Leniwe, kontrabasowe pizzicato, rezonujące talerze i smutny śpiew trąbki, to aura inauguracji. Jakby portugalskie saudade kotwiczyło się do brytyjskiego portu. Po zapowiadanym szczycie ekspresji, do gry chodzi kontrabasowy smyczek i efektownie koi zszargane nerwy, ostatnie dźwięki improwizacji pozostawiając wyłącznie dla siebie. W drugiej odsłonie punktem wyjścia jest kameralny suspens osadzony na smyczku i wysoko postawionym dronie trębackim. Po rozbudowanej fazie gry na małe pola artyści nabierają wiatru w żagle i wypływają na otwarty ocean. Puenta znów należy do Edwardsa, który plecie swoje mistrzowskie opowieści arco & pizzicato in one breath.

Trzecia improwizacja jest najdłuższa i poza stałymi fragmentami gry dostarcza także sporo akcji w duetach, a nawet krótkich ekspozycjach solowych. Zaczyna się na samym dnie basu, lamentuje szczelinowym rezonansem, szuka melodii w zamkniętej tubie blaszaka. Zróżnicowane tempo poszczególnych faz improwizacji buduje jakość i sprzyja dramaturgii całości. Tym razem ostatnie słowo należy do trzeszczących akcesoriów Trilli. Początek finałowej opowieści płynie z post-ciszy perkusjonalnego szelestu. Ze strony Edwardsa i Vicente docierają drobne, subtelne frazy zgrabnie moszczące się na ambientowej kołderce. Tu opowieść pęcznieje raczej na szerokość, nabiera masy, ale nie przestaje być leniwym potokiem dźwięków. Z czasem wszyscy zaczynają drżeć, dygotać z zimna, ale też zerkać ku niebu w poszukiwaniu pierwszych obłoków słońca. 

Autor: Andrzej Nowak (Trybuna Muzyki Spontanicznej)

TO MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Jazzarium to jeden z najważniejszych polskich portali poświęconych muzyce jazzowej i improwizowanej, który od wielu lat z pasją dokumentuje najciekawsze zjawiska na polskiej i światowej scenie. Na naszych łamach znajdziesz rzetelne recenzje płyt, wnikliwe wywiady oraz relacje z najważniejszych koncertów i festiwali. Jesteśmy przestrzenią tworzoną przez miłośników dźwięku dla wszystkich tych, którzy w muzyce szukają autentyczności i artystycznej głębi.
Copyright 2026 Jazzarium
REALIZACJA: TV