Warner Music Polska

The Unity Sessions

Pat Metheny jest świetnym, rozsądnym biznesmenem. Po nagrodzonym Grammy, debiutanckim „Unity Band”, na albumie „Kin” rozszerzył brzmienie i skład swojego flagowego projektu - Unity. Teraz, miast dalej szukać nowych rozwiązań, najbezpieczniej było wydać płytę live, z tak bestsellerowych (i nie ma co wydziwiać - udanych) koncertów promujących Unity Group. W maju tego roku wypuścił więc album, który wieńczy międzynarodową trasę Unity Group - „Unity Sessions”.

Cuong Vu Trio Meets Pat Metheny

Pat Metheny miał fantazje wyjść z roli lidera. Postanowił zagrać w trio sidemana, z którym współpracuje od kilkunastu lat. Trochę jako gość honorowy, trochę jako obserwator swojego muzycznego wychowanka przyglądał się jak wietnamski trębacz - Coung Vu radzi sobie w trudnej roli lidera. Album Coung Vu Trio Meets Pat Metheny jest rejestracją tej ciekawej zamiany ról. Jaki wpływ mieli na siebie muzycy w tych okolicznościach?

maksymiuk

KIN (←→)

Pat Metheny jest jednym z tych nielicznych artystów, którym nie tylko w teorii, ale także i w praktyce wolno wszystko. Przez cztery dekady artystycznej aktywności jego muzyczna paleta barw jest wręcz obscenicznie bogata - od Davida Bowie po Dereka Bailey, od solowych recitali na gitarę akustyczną po solowe recitale na Orchestrion - ze wszystkim co Pat uznał za warte by włożyć pomiędzy. Kilka lat temu gitarzysta spotkał na swej drodze saksofonistę Chrisa Pottera. By jak najlepiej im się grało zawiązał Pat Unity Band.

"Cinematic Piano" debiutancki album Aleksandra Dębicza dziś trafia do sklepów

"Cinematic Piano" Aleksandra Dębicza jest miksturą spontanicznej energii i witalności ze szczyptą nostalgii i filmowego napięcia. Album będzie miał swoją permierę dzisiaj 11 maja 2015.

ATMA

W zasadzie chciałbym powtórzyć się, mając na myśli swoją recenzję albumu „Inactin*” Urbaniaka napisaną dla Jazzarium, skracając całą myśl do powiedzonka: „Cudze chwalicie, swego nie znacie”. Nagrany i wydany w 1974 roku album „Atma” to pierwsza liga nie tylko nurtu fusion, ale i ówczesnego jazzu w ogóle. Ale jak tu było go znać, skoro przez wiele lat płyty posłuchać mogli jedynie posiadaczy starej płyty winylowej albo członkowie ciężkiego, bootlegowo podziemia.