Marion Brown

Perry Robinson - nowojorska legenda klarnetu

Ten legendarny, nowojorski klarnecista jest obecny na światowej scenie jazzowej od ponad sześciu dekad. Zaczynał w latach 50. Z perspektywy naszego podwórka zrobiło się jednak o nim głośniej ze względu na jego współpracę z klarnecistą Wacławem Zimplem czy akordeonistą Robertem Kusiołkiem.

Marion Brown - wszechstronny alcista

Zapewne doskonale pamiętają i znają państwo płytę “Ascension” nagraną w 1965 roku przez Johna Coltrane’a. To był nie tylko kolejny wielki przełom w twórczości amerykańskiego saksofonisty, ale i wyborna odpowiedź na “Free Jazz: A Collective Improvisation” podwójnego kwartetu Ornette Colemana. I być może nawet lepsza od pierwowzoru, choć zdania w tym przypadku na pewno są i będą podzielone. Trudno mi sobie jednak wyobrazić, by jakiekolwiek wątpliwości budziła klasa muzyków towarzyszących na płycie Coltrane’owi.

Makaya McCraven - wizjoner perkusyjnego bitu

Zazwyczaj w rubryce tej piszemy o artystach, na których temat trudno znaleźć choćby małą wzmiankę nawet w najmniej dostępnych zakamarkach polskiego internetu. Przypominamy też postaci, będące dla jazzu i rozwoju tego nurtu szczególnie istotne. Rzadko jednak decydujemy się na przybliżanie sylwetek muzyków, mających niewielki dorobek artystyczny. Takich, którzy dopiero rozwijają skrzydła, poszukują swojej tożsamości i stylu.

Vista

Miarą twórczości muzyka, co się tyczy nie tylko jazzu, jest między innymi to, ile „twarzy” się posiada. Ciężko cenić genialnego gitarzystę, który nagrywa od 40 lat to samo. Co innego, gdy artysta porzuca swój macierzysty gatunek, żeby spróbować odnaleźć się w innym. Wyobraźmy sobie herosów ze złotej ery free, którzy grają delikatne ballady. Na przykład Mariona Browna. Nie, nie trzeba sobie tego wyobrażać. Wystarczy posłuchać „Vistę”.