Jim Hall

Joe Lovano: wielki tenor

Gdy żył jeszcze Luciano Pavarotti, magazyn „Village Voice” napisał: „wielkim współczesnym tenorem z Włoch nie jest Luciano, ale Lovano”. Muzyk ten, jak mało kto w dzisiejszym jazzie, zasłużył na pochwalne głosy nie tylko w dziedzinie saksofonu tenorowego, ale muzyki improwizowanej w ogóle. Od kilku dekad konsekwentnie podąża własną drogą między post bopową tradycją jazzową a free, swobodnie dobierając sobie muzycznych partnerów i tematy albumów.

Kin: więzy krwi - rozmowa z Patem Metheny

Zacznijmy od wizualnej strony Twojego albumu. Tytuł zawiera znak graficzny - dwie strzałki wskazujące przeciwne kierunki. Okładkę pokazałeś najpierw jako animację. Kiedy pierwszy raz ją zobaczyłem skojarzyła mi się ze słynnym zdaniem Gertudy Stein: pisarz powinien pisać oczami a malarz malować uszami.

Jimmy Giuffre – niedoceniony innowator

Gdyby chcieć stworzyć listę największych artystów ze świata muzyki improwizowanej, których oryginalne pomysły i autorska inwencja nie zostały w porę docenione, na pewno znalazłby się na niej Jimmy Giuffre. Jego imponującej artystycznej drodze, wiodącej od bigbandowego swingu przez swobodnie improwizujące składy bez perkusji po projekty awangardowe, nie towarzyszyło natychmiastowe rozpoznanie, a co za tym idzie komercyjny i medialny sukces.

Michel Petrucciani - Pięć kobiet naraz i milion dolarów w jedną noc.

Taki niewielki, a tak wielkie serce do muzyki  – powiedział o nim jeden z wychodzących z warszawskiego koncertu słuchaczy. To był drugi występ Michela Petriccianiego w Polsce. Był 1997 roku, ten sam kiedy na scenie Jazz Jamboree występował The Manhattan Transfer, kwartet Kenny’ego Garretta, zapomniany dziś trochę enfant terrible brytyjskiej sceny muzycznej Django Bates oraz Diana Krall - wówczas bardzo młoda i bardzo nieznana wokalistka z USA.

45 lat przyjaźni - Pat Metheny wspomina Jima Halla

12go grudnia mieliśmy okazję porozmawiać z Patem Methenym o jego nowej płycie „KIN” nagranej z jego Unity Group, która do sklepów trafi 4 lutego 2014. Dzień przed naszą rozmową świat obiegła smutna wiadomość o śmierci jednego z najznakomitszych muzyków jazzowych naszych czasów - Jima Halla.

45 lat przyjaźni - Pat Metheny wspomina Jima Halla

12go grudnia mieliśmy okazję porozmawiać z Patem Methenym o jego nowej płycie „KIN” nagranej z jego Unity Group, która do sklepów trafi 4 lutego 2014. Dzień przed naszą rozmową świat obiegła smutna wiadomość o śmierci jednego z najznakomitszych muzyków jazzowych naszych czasów - Jima Halla.

Jim Hall jeden z najwiekszych gitarzystów w dziejach jazzu nie żyje

Uważany był za jednego z trzech największych gitarzystów - innowatorów w historii jazzu obok Django Reinharda, Charliego Christiana. Wpłyną na grę wszystkich największych gitarzystów jazzowych, choć sam nigdy nie doczekał się wielkiej popularności. A jednak to na nim budowali swoją wyjątkowość tacy muzycy jak Wes Montgomery, Joe Pass, Pat Metheny czy John Scofield. Jim Hall – jeden z najwybitniejszych gitarzystów jazzowych wszechczasów zmarł wczoraj 10 grudnia 2013 roku w wieku 83 lat, we śnie, w swoim apartamencie na Manhattanie.

Marcin Olak - muzyk aktywny zawodowo i zadowolony z życia! w rozmowie z Maciejem Karłowskim

Marcin Olak - gitarzysta, kompozytor, człowiek oddany muzyce jazzowej i muzyce wpsółczesnej. Pewnie jeden z najjaśniejszych punktów naszej nie tylko gitarowej, ale także w ogóle muzycznej sceny. Wystapi podczas tegorocznej edycji Warsaw Summer Jazz Days obok wirtuoza kontrabasu Reanud Garcii-Fonsa i legendarnego Paco De Lucii. Wystapi z materiałem ze swojej najnowszej płyty "Crossing Borders" I pewnie będzie to jeden z najciekawszych koncertów.

7 Pieces

„Jimmy Giuffre zmienił bieg jazzowej historii, gdy zainspirowany sonatą Debussy’ego na flet, altówkę i harfę postanowił stworzyć  improwizujące trio bez perkusji”.

Muzycy występujący w tym nagraniu to Jimmy Giuffre na klarnecie, saksofonie tenorowym i barytonowym, na gitarze Jim Hall i Red Mitchell na kontrabasie.  Spotkali się po raz pierwszy w październiku 1956 r. by ponownie w tym samym składzie w Los Angeles (23,25 lutego i 2 marca 1959r.) przy pomocy „zorientowanego na jazz” Bonesa Howe’a zarejestrować zawartą na płycie muzykę.

The Invisible Hand

Nienajlepiej wypowiadałem się o poprzedniej płycie Osby'ego, firmowanej wspólnie z Lovano - "Friendly Fire". Słabość do Osby'ego jest u mnie jednak niepoprawna, wobec powyższego, gdy pojawiła się omawiana płyta, natychmiast ją kupiłem. Karierze tego muzyka przypatruję się jeszcze od czasów, gdy był "młodym-gniewnym" przedstawicielem dynamicznego M-Base'u. Potem miał flirt z raperami, równie gwałtowny i dynamiczny.

Strony