Przeczytaj

  • Spirit of Nadir

    W związku z tym, że wystawiam maksymalną ocenę płycie “Spirit of Nadir”, zacznę od deklaracji: to mój ulubiony polski album, spośród tych, które przesłuchałem w poprzednich dwunastu miesiącach. Tak się składa, że autorami tego dzieła są doświadczeni muzycy - perkusista Bartłomiej Oleś oraz kontrabasista Marcin Oleś, których czytelnicy Jazzarium.pl z pewnością dobrze kojarzą. Duet braci jest marką samą w sobie.

  • Catapulta De Pols D'estrelles

    W kwietniu 2016 roku Trzaska bawił w Barcelonie. Grał, poznawał nowe smaki, rejestrował ciekawe koncerty. W klubie Jamboree zwarł szyki z ulubieńcem redakcji, wyjątkowym drum perkusjonalistą Vasco Trillą. Koncert dociera do nas po mniej więcej półtora rocznym okresie oczekiwania i pod tytułem Gwiezdny Pył Katapulty (w wiernym tłumaczeniu z katalońskiego) dostępny jest od grudnia ubiegłego roku. Selekcji muzyki dokonał Katalończyk, nożyce cenzorskie i gałki mikserskie miał w dłoniach Polak.

  • Bambú

    Jeśli ktoś uważa, że większość muzyki improwizowanej, takiej która nie jest związana doktrynersko z konkretnym gatunkiem czy nurtem, brzmi bardzo podobnie, to powinien posłuchać “Bambu”. Album tria, w którego skład wchodzi saksofonistka Alexandra Grimal, basista Benjamin Duboc oraz wiolonczelista Valentin Ceccaldi, przeczy takiemu myśleniu. Tak wielobarwnych płyt wbrew pozorom jest niewiele, dlatego warto się bliżej przyjrzeć kolejnej perełce wydawniczej szwedzkiej wytwórni Ayler Records.

  • Solar System

    Lubię  muzyką Charlesa Gayle’a. Lubię jego grę na saksofonie tenorowym, ale także kiedy odkłada rurę i zasiada przy fortpianie. Nie ma w niej nic co odkrywałoby nowe terytorium w jazzie, ale też przyznam nie mam takich oczekiwań wobec niego.

  • Sara Serpa - tworzymy muzykę, która ma dla nas znaczenie.

    Sara Serpa - jedna z naciekawszych śpiewaczek młodego pokolenia. Rozmawialiśmy z nią przed laty, marząc by zaśpiewała w Polsce. Teraz marzenie się spełniło, podczas Sopot Jazz Festival. Dziś Sara ma urodziny. Życzymy jej wszystkiego co najlepsze.

  • All The Dreams

    Siła tkwi w prostocie. Tę zasadę wyznają Sara Serpa i Andre Matos – portugalski duet tworzący muzykę chwili: ulotną, spokojną i bardzo ilustracyjną, choć nieskomplikowaną. We wrześniu światło dzienne ujrzał ich drugi album: All The Dreams. To kontynuacja ich pięknego pomysłu na muzykę: delikatny kobiecy głos i wędrująca po skalach gitara, w aranżacjach opartych na jazzowej melodyce.

  • Dialogues With Strings

    Postać angielskiego saksofonisty Trevora Wattsa wykuta jest na Trybunie Muzyki Spontanicznej w złotej skale! Muzyk ten nie potrzebuje jakichkolwiek introdukcji, pisanie o jego muzyce nie wymaga powtórki z historii muzyki improwizowanej. Bowiem on sam jest tą historią i to bodaj jedną z tych najważniejszych!

  • No U-Turn - Live in Pasadena, 1975

    Przenosimy sie do gorącej Kalifornii. Na osi czasu cofamy się o cztery dekady. Baxter Lecture Hall, Pasadena. 17 listopada 1975 roku, a na scenie ekscytujący kwintet: Bobby Bradford – kornet, John Carter – klarnet, saksofon sopranowy, Roberto Miranda i Stanley Carter – kontrabasy i William Jeffrey – perkusja. Muzycy najpierw zagrają trzy kompozycje Bradforda, potem zaś dwie – Cartera.  Koncert potrwa 72 minuty i 20 sekund.

  • Fly or Die

    Etykiety „muzyki dla wybranych”, której przez lata dorobił się jazz całkowicie zedrzeć się już niestety nie da, niemniej muzyków uprawiających go z pozycji wieży z kości słoniowej tak naprawdę jest stosunkowo niewielu. Pojawia się za to coraz więcej postaci z krwi i kości, artystów, którzy tworzą muzykę najlepiej w dzisiejszych realiach osadzoną i potrafiącą zaangażować współczesnego słuchacza.

  • Latitude 41.88

    Nie emocjonuję się jakoś szczególnie ostatnimi dokonaniami Kena Vandermarka. Nie słucham też wszystkiego, co wychodzi spod jego palców i z ustnika oraz nie czekam tak jak fani na koncerty. Być może to efekt przesytu: amerykański saksofonista od lat działa prężnie na wielu frontach, płyty wydaje lawinowo i nierzadko bywa w naszym kraju. Można się tym znudzić i zmęczyć.

  • Unleashed

    Kiedy słucham albumu Tiger Trio, który został wydany przez francuską, bardzo cenioną przeze mnie wytwórnię RogueArt, zastanawiam się, na ile możliwe jest uwolnienie pokładów swoich umiejętności w naturalnym, swobodnym wręcz działaniu twórczym. Zapewne nikt nie jest w stanie odpowiedzieć na tak postawione pytanie, ale jeśli mowa o tytułowym wyzwalaniu, czy raczej uwalnianiu (unleash), to jestem pewny, że słowo to doskonale oddaje filozofię twórczą autorów opisywanego tutaj dzieła.

  • Henry Threadgill: "Nie miałbym nic do powiedzenia muzycznie, gdybym nie przywiązywał uwagi do życia". Część I

    Jak uratować się przed ślepą miłością do własnej idei? Jak znaleźć dobrego muzyka w Nowym Jorku? Dlaczego ludzie wychodzą z koncertów? Co oznacza być Mozartem, Picassem? Dlaczego czas jest względny i jakie są tego konsekwencje w sztuce? Dlaczego Azja jest matematyczną potęgą? Kim został biedny chłopiec z hinduskiej prowincji, gdy dorósł? Dowiecie się tego z niespiesznej gawędy Henry’ego Threadgilla. Dzisiaj, w dniu jego 67. urodzin pierwsza część wywiadu, jaki przeprowadziliśmy z nim podczas jego niedawnej, krótkiej wizyty w Polsce.

  • Henry Threadgill - wywiadu część II

    Mówiłeś o pewnym kluczu w muzyce, na przykładzie Mozarta, że są sposoby na rozpracowanie pewnych idei. Czy są jakieś osoby, wydarzenia, które są Twoimi kluczami, które otworzyły przed Tobą nieznane wcześniej drzwi, za którymi jest Twoja droga?

  • In for a Penny, In for a Pound

    Jazz to czy to nie jazz – można by zapytać po raz nie wiem już który, a w odniesieniu do twórczości Henry’ego Threadgilla to pytanie możnaby zadawać właściwie od zawsze. Zakładając optymistycznie, że prowadziłoby ono do czegokolwiek istotnego. Podobne czcze dylematy nie zajmowały jednak kapituły muzycznego Pulitzera. Nagroda, przyznawana dotąd raczej kompozytorom muzyki współczesnej powędrowała w tym roku właśnie do Henry’ego Threadgilla, którego uhonorowano za najnowszą kompozycję stworzoną na potrzeby kwintetu Zooid.

  • Furia tworzenia – wywiad ze Zbigniewem Chojnackim

    Zbigniewa Chojnackiego usłyszałem po raz pierwszy, gdy sięgnąłem po jego bardzo ciekawą płytę solową „Elektrotropizm” z 2015 roku. Zwróciłem wtedy uwagę na bezkompromisowość jego gry, poszukiwanie niebanalnej formy i pewną szczerość artystyczną. Jego oryginalne podejście do instrumentu, zmysł improwizatorski i pracowitość przyniosły mu w ostatnim czasie szereg ważnych projektów, m.in. z Anną Gadt czy Jackiem Kochanem.

Strony