Recenzje

  • Matthew Shipp's New Orbit

    Zawsze zastanawiam się, co się kryje za tak górnolotnymi tytułami jak "Nowa orbita", "Nowy bop", "Nowe koncepcje jazzu", czy ze starszych czasów "Kształt jaki przybiera jazz". Co chciał nam przekazać artysta? I zawsze spodziewam się nie wiadomo czego. Jakiegoś mocnego uderzenia. Czegoś nowego. Nieznanego wcześniej. Błąd, bo jak mawiają niektórzy - od muzyki nie trzeba niczego oczekiwać, za wyjątkiem... muzyki.

  • Napoli’s Walls

    Napoli's Walls należy do grona płyt, zza których wyziera producencki interwencjonizm i programowość. Nie chcę przez to powiedzieć, że Manfred Eicher zaplanował sobie tę muzykę, zlecił jej zagranie Sclavisowi, a potem z niemiecką precyzją egzekwował powstanie wyobrażonego wcześniej dzieła.

  • Chasing Paint: Jane Ira Bloom Meets Jackson Pollock

    Nie jest niczym zaskakującym, że twórczość wybitnych twórców współczesnego malarstwa może być inspirująca, szczególnie dla muzyków jazzowych. Wybitna, choć niezbyt w Polsce znana, saksofonistka sopranowa i kompozytorka Jane Ira Bloom na swej najnowszej płycie zatytułowanej Chasing Paint sięgnęła po inspiracje dziełami oraz samą osobą bodaj najważniejszego amerykańskiego malarza - Jacksona Pollocka.

  • For Consequence

    Album „For Consequence” stanowi trzecie ogniwo trylogii, którą niezmiennie współtworzy trio skrzypka i altowiolisty – Mata Maneri. Dwa poprzednie albumy zarejestrowane przez niego z udziałem kontrabasisty Eda Schullera oraz perkusisty Randy Petersona dla wytwórni Leo to „Fever Bed” i „Fifty-one Sorrows”.

  • Sonomondo

    Płyta Marka Dressera i Frances-Marie Uitti jest właściwie ikoną duetu. Ogromne skupienie, ścisła współpraca, niesłychane wyczucie czasu, błyskotliwość i wirtuozeria muzyków: oto Sonomondo.

  • Genus Envy

    Przyznam, że płytę Hortona nabyłem bez przesadnego entuzjazmu i to po zgoła roku funkcjonowania jej na polskim rynku. Zachęciła mnie recenzja Maćka Karłowskiego - nie jeden raz okazywało się, że mamy zbliżony gust muzyczny. Faktem, że po tę płytę, “idąc śladami” muzyków z grup Andrew Hilla czy Jane Ira Bloom winienem sięgnąć wcześniej. “Co się odwlecze to nie uciecze” mówi polskie przysłowie. Fakt.

  • Mediterranees

    Francuz - Renaud Garcia - Fons to w Europie to bardzo szanowany i znany kontrabasista. Ah, gdzie tam kontrabasista! To wirtuoz co się zowie, który grywa na pięciostrunowym basowym instrumencie wytworzonym w u słynnego lutnika z Arles, na który czeka się tak dużo czasu, jak dużo Euro trzeba położyć na stole, aby go kupić. Na podobnych instrumentach grywa także Charlie Haden czy Bruno Chevillion. Towarzystwo jest więc szacowne. Wspominam o tych lutniczych wątkach nie bez powodu. Bo w istocie brzmienie kontrabasu jest w twórczości Ranaud Garcii-Fonsa ogromnie ważnym elementem.

  • Airports For Light

    Słuchanie płyt Kena Vandermarka sprawia mi dużo radości. Nie dlatego – oczywiście – że muzyka to łatwa, błaha i przyjemna. Raczej dlatego, że pokazuje ona jak bardzo elastyczną formułą może być muzyka jazzowa. I nie chodzi tutaj o skojarzenie jazzu z innymi gatunkami, ale bardzo skrupulatne wpisanie ich w ramy klasycznej estetyki jazzowej.

  • Corridors & Parallels

    Dostałem po nosie. Nie, nie od jakiegoś dresowca, ale od muzyki. A w zasadzie od samego siebie. Podchodziłem do tej płyty jak pies do jeża. Bo to i syntezatory, których we free jazzie nie lubię za bardzo. Bo to i David S.Ware, który jak dotychczas nie wzbudził większego mojego zainteresowania. Jednak "Corridors & Parallels" jest płytą ze wszechmiar godną zainteresowania. 

  • Live 2010 - 7 Annual Concert Tour - The Works Of Horace Silver

    W największym skrócie można pokusić się o podzielenie amerykańskiej sceny jazzowej na dwa wielkie ośrodki. Jakie? Zapewne wszyscy się domyślają. Nowojorski, gdzie działa nieprzebrana ilość jazzowych znakomitości reprezentujących każdą odmianę jazzu, jaką tylko możemy sobie wyobrazić, w której prężnie działa ot  choćby Lincoln Center, z jednej strony, z drugiej aktywnie tworzą ją m.in.

  • Chimera

    W zasadzie można by wymienić skład zespołu, skonstatować, że zapowiada on muzykę dziwną i na tym poprzestać. Prawda nie byłaby zbyt odległa. Kupując tę płytę nie znałem jej zawartości, a jedynie muzyków, którzy tu grają. Przedziwny jest skład instrumentalny dwa instrumenty dęte stroikowe z tej samej rodziny: klarnet i klarnet basowy i odpowiadające im instrumenty strunowe: wiolonczela i kontrabas.

  • Light Made Lighter

    Pośród albumów Błękitnej Serii Thirsty Ear, album Craiga Taborna jest dość wyjątkowy. Jest to tzw. trio fortepianowe. Bez żadnych udziwnień. Ot takie, jakich wzór wyznaczył Bill Evans, czy Jarrett/Peacock/DeJohnette. Być może. Jednak to trio jest, lub stara się być, przy zachowaniu swego akustycznego rodowodu, zrywającym z całymi, lub niemalże całymi dotychczasowymi doświadczeniami takich zespołów.

  • Qui parle?

    To była długo wyczekiwana przeze mnie płyta i zapewne stąd płynie lekkie rozczarownie muzyką proponowaną przez jej twórcę. Sam sobie jestem winny, bo ostatecznie nic poza własnymi przyzwyczajeniami i niekłamaną chęcią usłyszenia konkretnie brzmiącej muzyki nie upoważniało mnie do stawiania Marc’owi Ducret jakichkolwiek wymagań stylistycznych.

  • All'Improvviso

    L'Arpeggiata to chyba jedni z większych improwizatorów wśród zespołów wykonujących muzykę dawną. Wystarczy zobaczyć fragment ich występu na żywo, aby zrozumieć, że nie chodzi im tylko o to, by zagrać jak to drzewiej bywało, ale by w muzykę Francji, Włoch, Hiszpanii - i tej klasycznej i tej bardziej ludowej tchnąć życie. Tchnąć to za mało powiedziane.

  • The Meeting

    Na tę i na ecmowską płytę Art Ensemble jazzowy świat czekał ze zniecierpliwieniem. Obydwie one siłą rzeczy postrzegane były przez pryzmat śmierci najbardziej wyrazistej postaci tej legendarnej grupy – Lestera Bowie. 

Strony