Centennial - Newly Discovered Works Of Gil Evans

Autor: 
Maciej Karłowski
Rayan Truesdell
Wydawca: 
Artistshare
Dystrybutor: 
Artistshare
Data wydania: 
13.05.2012
Ocena: 
5
Average: 5 (1 vote)
Skład: 
Woodwinds: Henrik Heide, Jesse Han - flutes, Jenifer Christen, Sarah Lewis - oboe, Ben Barron, Michael Rabinowitz - bassoons, Alden Banta, Steve Wilson, Dave Pietro, Donny McCaslin, Scott Robinson, Brian Landrus, Charles Pillow - flutes, saxophones, clarinets, english horn Brass: Adam Unsworth, David Peel, John Craig Hubbard - french horns, Augie Hass, Greg Gisbert, Laurie Frink - trumpets, Rayan Keberle, Mrshal Glikes, Gerge Flyyn - trombones, Marcus Rojas - tuba Rhythm: James Chirillo, Romero Lubambo - guitars, Frank Kimbrough - piano, Jay Anderson - bass, Lewis Nash - drums, Joe Locke - vibes, Mike Truesdell - tympani, marimba, Dave Eggar - tenor violin, Dan Weiss - tabla Kate McGarry, Wendy GIlles, Louciana Souza - voices

Setną rocznicę urodzin Gila Evansa świętowaliśmy na łamach Jazzarium przez kilka dni, bo i ostatecznie jak inaczej świętować, skoro postać to nie dająca się skwitować ledwie wspomnieniem płyt nagranych z Milesem. Tym chętniej i z tym większym przekonaniem to świętowanie się działo, bo jakoś w Polsce niekoniecznie ten poważny przecież jubileusz odbił sięszeorkim echem i w publicystyce i w sferze muzycznej.

W USA było lepiej, ale większość zdarzeń przyćmił projekt, który niejako powstawał na naszych oczach „Centennial – Newly Discovered Works Of Gil Evans”. Pisaliśmy o nim już kilka słów. Były także sygnały o kolejnych etapach tworzenia tej płyty. Ale w dniu urodzin Gila Evansa 13 maja, tak zresztą jak kompozytor i producent Rayan Truesdel obiecał, w końcu odbyła się premiera tego wyjątkowego albumu. Nie trafił on jednak na sklepowe półki. W ArtistShare płyty nigdy tam nie trafiają. Finansowane są przez fanów, a producent wymagają, by fani sami wykonali ruch w stronę ich ukochanych artystów, wspierając przedsięwzięcie stosownie do swoich możliwości, ale w fazie prac nad pomysłem.

Przy okazji „Centennial…” pomysł był czytelny, wyjątkowy i niełatwy w realizacji. W szufladach Gila Evansa znalazło się sporo muzyki, z różnych lat, która albo nigdy nie została opublikowana, albo której aranżacje nigdy nie doczekały się publicznego wykonania. Pewnie dostęp do tych smakowitych archiwów nie byłby możliwy, bez pomocy rodziny Gila Evansa, a szczególnie jego syna Milesa.

I tak oto mamy nowy materiał muzyczny, który wyszedł spod pióra słynnego kompozytora i aranżera. Mamy utwory, których istnienia nie przeczuwaliśmy oraz kompozycje znane z nagrań wcześniejszych w nowej instrumentacji. Mamy także kompozycje cudze, nie Evansowskie, piór Dona George’a, Leo Delibesa, Francisa Craiga czy nawet Kurta Weila, które w swój charakterystyczny sposób pan Evans zaaranżował. Mamy jednak nade wszystko dużo wyśmienitej muzyki i kolejną okazję żeby zanurzyć się w świecie brzmień z jednej strony ogromnie złożonych z drugiej jednak tak bardzo pobudzających wyobraźnię i przyjaznych, że aż… No właśnie, że aż co przecież właśnie do tego przyzwyczaił na Gil Evans. Wiele dekad temu dał wyraźny sygnał, że potrafi tchnąć zupełnie nowe życie i nadać intensywniejsze kolory w niemal całkiem już wyblakłe stare dźwiękowe pocztówki. Jak inaczej spojrzeć na jego wersję bardzo popularnej swego czasu kompozycji „Who Will Buy My Violets”, czy „Barbara Song” z legendarnej „Opery za trzy grosze” urastającej w tym wykonaniu do rangi olśniewającego poematu muzycznego?

Ma ten album także ogromny walor poznawczy także i z powodu kompozycji samego Evansa. Właściwie już otwierający album „Punjab” (mający swe źródło w muzyce hinduskiej), napisany w 1964r. z przeznaczeniem do sesji „The Individualism of Gil Evans” to utwór, za który płytę „Centennial..” można śmiało pokochać. Tym bardziej intrygujący jest fakt, że w evansowskich manuskryptach tylko partie dla instrumentów dętych były przez autora dokładnie rozpisane. O tym jak działać ma sekcja rytmiczna nie było wiadomo, bo cztery takty nutowego zapisu żadną miarą takiej wiedzy dawać przecież nie mogły.

Jest więc ta płyta, w moim odczuciu nie tylko oczywistym i prostym przywróceniem do życia odnalezionych skarbów z evansowskiej szuflady, ale także, popartą wielomiesięcznymi, a czasem wieloletnimi studiami, próbą odgadnięcia intencji wielkiego mistrza. Takie działania niemal zawsze wiążą się z ryzykiem, bo przecież nigdy nie będzie całkowitej pewności czy aby na pewno udało się właściwie rozszyfrować tak nietuzinkową muzyczną wyobraźnię.

A o wykonaniu, cóż można powiedzieć? Było ono od samego początku powstania idei płyty „Centennial..” najbardziej przewidywalnym aspektem przedsięwzięcia. W różnych konfiguracjach wystąpiło tu trzydziestu pięciu muzyków, a wśród nich postacie znane jako eksperci w swoich dziedzinach jak Donny McCaslin, Michael Rabinowitz, Marcus Rojas, Joe Locke, Frank Kimbrough, Jay Anderson, Lewis Nash czy wyśmienita śpiewaczka Louciana Souza. Jak grają, jak bardzo z jednej strony potrafią być zdyscyplinowani i jak w precyzyjne ramy aranżacyjne potrafią wplatać własny głos wiedzą wszyscy, którzy choćby raz mieli szansę posłuchać orkiestry Marii Schneider.

Tak więc mamy wraz z płyta „Centennial – Newly Discovered Works Of Gil Evans” poważną kandydatkę do jednego z najważniejszych wydarzeń jazzowych 2012 roku. Być może także potencjalnie laureatkę tegorocznych nagród Grammy! Przede wszystkim jednak, co zresztą wiele ważniejsze, mamy wspaniałą muzykę, która nawet i bez tych ewentualnych nagród obroni się bez najmniejszego trudu.

1. Punjab, 2. Smoking My Sad Cigarette, 3. The Maids Of Cadiz, 4. How About You, 5. Barbara Song, 6. Who'll Buy My VIolets, 7. Dancing On A Great Big Rainbow, 8. Beg Your Pardon, 9. Waltz/Variation On The Misery/ So Long, 10. Look To The Rainbow