Trevor Watts – Był lotnikiem, został jazzmanem

Autor: 
Krzysztof Wójcik
Zdjęcie: 

Trevor Watts, brytyjski saksofonista i kompozytor ostatnimi czasy dał się poznać polskiej publiczności podczas krakowskiej jesieni jazzowej w 2011 roku. Szczęście dopisało w tym samym roku Bydgoszczy, gdzie saksofonista wystąpił w ramach siódmej edycji festiwalu klubu Mózg.  W 2015 roku, w ponad dwa lata po tamtych wydarzeniach, przyszedł czas na Warszawę, konkretnie – Festiwal Ad Libitum, na którym Watts zagrał zarówno jako członek legendarnego London Jazz Composers, jak również wystąpił w duecie z pianistą Veryanem Westonem. 

Trevor Watts urodził się w 1939 roku w Yorku, zatem wczesna młodość przyszłego muzyka zbiegła się z okresem II Wojny Światowej. W 1958 roku, dziewiętnastoletni Watts wstępuje w szeregi Królewskich Sił Powietrznych, w których stacjonuje przez 5 lat w Niemczech. Podobnie jak w przypadku Alberta Aylera, Johna Coltrane’a , ale także Jimiego Hendrixa, czy zespołu The Monks – Trevor Watts w opozycji do żołnierskiego rygoru decyduje się zostać muzykiem. Być może latanie zaszczepiło w młodym Brytyjczyku pasję do zajmowania się właśnie „wolną muzyką jazzową”? Tego nie wiadomo, jednak właśnie podczas służby Watts spotyka perkusistę Johna Stevensa, który okaże się jednym z jego najczęstszych współpracowników artystycznych.

 

Początek kariery muzycznej Wattsa przypada na połowę lat 60., okres naznaczony w kulturze dominacją The Beatles, ruchem hipisowskim, LSD, rewolucją seksualną, swingującym Londynem etc. Jednym słowem lata 60. były wręcz wymarzonym okresem na wdrażanie w życie pomysłów niestandardowych z dużą szansą na to, że zostaną zaakceptowane, więcej – uznane z biegiem lat za przełomowe. Trevorowi Wattsowi zakładającemu w 1965 roku wraz z Johnem Stevensem Spontaneous Music Ensemble, mówiąc kolokwialnie wszystkie znaki na niebie i ziemi sprzyjały w osiągnięciu sukcesu. Sukces ostatecznie przerodził się w ustanowienie podwalin pod całą brytyjską scenę muzyki improwizowanej.

Pierwsza płyta Spontaneous Music Ensemble z udziałem Trevora Wattsa Challenge została nagrana między 1966 a 1967 rokiem, jednak jej wydanie nastąpiło dopiero w trzydzieści lat później. Na albumie SME brzmi nieco bardziej zachowawczo niż w późniejszych odsłonach, takich jak na przykład płyta Face to Face nagrana w duecie Watts-Stevens. Kompozycje na Challenge w dalszym ciągu pozostają oparte na mniej lub bardziej luźnej strukturze, jednak w porównaniu do materiału nagrywanego później muzyka zawarta na retrospektywnej płycie jawi się bardziej jako zbiór punktów wyjścia do improwizacji niż zapis dźwiękowego strumienia świadomości. Warto zaznaczyć, że podczas nagrywania albumu Trevor Watts po raz pierwszy zarejestrował swój saksofon wraz z instrumentem Evana Parkera.

Watts opuszcza jednak skład, do którego w najbliższych latach będzie jeszcze powracał, aby skupić się na projekcie w większej mierze skoncentrowanym na melodiach. Zespół Amalgam można nazwać nieco bardziej uporządkowaną odsłoną SME. Na debiutanckiej płycie zatytułowanej Prayer for Peace znalazło się miejsce również dla Johna Stevensa, a także – choć tylko w jednej, tytułowej kompozycji – dla Barry’ego Guya. Była to z pewnością najbardziej jazzowa płyta w katalogu grupy Amalgam, która z biegiem lat 70. nagrywała albumy coraz bardziej dryfujące w stronę jazz-rocka. Co znamienne wówczas z oryginalnego składu ostał się jedynie Watts jako lider i główny kompozytor.

W latach 80 Trevor Watts w dalszym ciągu konsekwentnie poszukiwał nowych środków muzycznej ekspresji. Poszukiwania zaprowadziły go na kontynent afrykański. Śledząc kariery muzyków można dojść do wniosku, że tradycja rdzennej muzyki afrykańskiej stanowi dla jazzmanów nie tylko istotny punkt odniesienia, ale wręcz jest rodzajem wyzwania, któremu wielu prędzej czy później próbuje stawić czoło. Patrząc na karierę Trevora Wattsa z perspektywy czasu, widać jak silne piętno na jego twórczości wywarła muzyka Afryki. Głównym projektem, któremu wówczas saksofonista się poświęcił było Moire Music – zespół o niestabilnym, wręcz płynnym składzie, dla którego głównym wspólnym mianownikiem – obok charakterystycznej gry Wattsa – stał się plemienny, hipnotyczny rytm bębnów. Watts nie próbował naśladować muzyki afrykańskiej, a jedynie wtopił się w nią wraz ze swym saksofonem, współpracując zwykle z autochtonami. Płyta, która doskonale pokazuje jak bardzo etniczna stała się muzyka Wattsa to chociażby A Wider Embrace, nagrywana pod nazwą  Trevor Watts Moire Music Drum Orchestra. Na albumie obok charakterystycznych afrykańskich rytmów pojawiły się ciekawe elementy wokalne, wchodzące w dialog z saksofonem.

Z biegiem lat muzyka Trevora Wattsa zaczynała mieć coraz mniej wspólnego z hermetyczną eksperymentalną improwizacją, a zbliżyła się do gatunku, który najłatwiej nazwać world music. I choć jest to etykietka niewiele mówiąca, trudno byłoby opisać projekty podejmowane przez saksofonistę inaczej jak inspirowanie się dokonaniami muzycznymi innych kultur. Trevor Watts dziś muzyk 74 letni w dalszym ciągu pozostaje jedną z ikon brytyjskiej sceny muzyki improwizowanej, której jednak w dalszym ciągu pozostaje wierny. Rzeczownikiem odczasownikowym, który najlepiej pasuje do określenia charakteru podejścia Wattsa do muzyki jest otwartość. Otwartość dzięki której potrafi odnaleźć się w rozmaitych muzycznych konstelacjach zarówno personalnych, jak i gatunkowych, czego najlepszym potwierdzeniem jest solowa płyta The Deep Blue flirtująca z brzmieniami elektronicznymi. Artysta wciąż aktywny, kreatywny, poszukujący.