Terence Blanchard - A Contemporary Cat

Autor: 
Kajetan Prochyra
Zdjęcie: 
Autor zdjęcia: 
mat. prasowe

Terence Blanchard jest muzykiem jazzowym - co w dzisiejszych czasach nie jest wcale deklaracją tak oczywistą. Nie tylko dlatego, że urodził się w Nowym Orleanie, gdzie jego podwórkowym koleżką był m.in. Wynton Marsalis, który parę lat później rekomendował go na swojego następce w The Jazz Messangers Arta Blakey’a. Nie tylko dlatego, że jego płyty ukazują się pod skrzydłami Blue Note Records a on sam pełni zaszczytną funkcję dyrektora artystycznego Thelonious Monk Institute of Jazz. Trafnie nazywa się jego książkowa biografia: The Contemporary Cat - oto właśnie on: Terence Blanchard. 

Blanchard bywał już w Polsce nie raz. Stawał na scenie, jak choćby w Gdańsku 2010 roku, kiedy wtedy wyszedł na scenę ze swoim kwintetem pełnym młodych talentów - 25-letnim wtedy Fabianem Almazanem, dziś wymienianym w gronie najzdolniejszych amerykańskich pianistów młodego pokolenia, perkusistą Kendrickiem Scottem, tenorzystą Bricem Winstonem i Michaelem Olatują na basie. Z tego składu tylko basistę wymienił Blanchard na 21-letniego (!!!) Joshuę Crubly’ego. Razem nagrali oni album „Magnetic”.

Ta jazzowość Blancharda nie sprowadza się jednak tylko do jego płyt. To coś więcej... Dostrzec musiał to Spike Lee, który po współpracy przy filmie „Mo’ Better Blues” uznał, że chce by odtąd wszystkie jego filmy ilustrowała muzyka Blancharda. Tak trębacz znalazł się w ekipie twórców niezwykle ważnego dla popkulturowej świadomości rasowej Amerykanów biograficznego obrazu „Malcolm X”.
 

Wyraźny kontekst rasowy ma także jeden z ostatnich filmów, przy którym pracował Terence Blanchard - „Red Tails”. Obraz jest fabularyzowanym portretem amerykańskiej dywizji lotniczej złożonej z czarnoskórych pilotów podczas II Wojny Światowej. Tym razem jednak autorem filmu - choć fotel reżysera zajął Anthony Hemingway - był George Lucas. Twórca Gwiezdnych Wojen ma bowiem burzliwe życie nie tylko w odległej galaktyce. Jak się jednak okazało nawet taka ikona w Ameryce XXI wieku może mieć poważne problemy z realizacją filmu na temat czarnoskórych bohaterów. Lucas nie znalazł pieniędzy jego powstanie w Hollywood. Pierwotnie obraz miał być trylogią, którego bieg kończyć się miał u początków Civil Rights Movement. Ostatecznie „Red Tails” został bardzo chłodno przyjęty przez krytykę. Mimo to warto zobaczyć jak reagowali na niego goście, którzy przybyli na premierę filmu.

Ważną historię czarnej Ameryki opowiedział także Blanchard swoim pierwszym przedstawieniem operowym. "Champion" miał swoją premierę 15 lipca w Saint Louis. Za libretto posłużyła historia bokserskiej kariery Emila Griffitha. Jego autorem jest dramturg, zdobywca nagrody Pulitzera, Michael Cristofer. W widowisku udział biorą Denyce Graves, Arthur Woodley, Robert Orth, Aubrey Allicock i Meredith Arwady. Spektakl reżyseruje dyrektor Opery w Saint Louis - James Robinson. Griffith - był bokserskim mistrzem świata. Do historii przeszła jego walka Benny’m Parrettem, który tuż przed rozpoczęciem walki złapał go za tylną część ciała i nazwał homoseksualistą. Wściekły Griffith znokautował go w 12 rundzie a jego rywal nie odzyskawszy przytomności zmarł w szpitalu 10 dni później. Życie bokserskiego mistrza po tych wydarzeniach nie było łatwe. Po feralnej walce boks zniknął z amerykańskiej telewizji na niemal dekadę. Emile Griffith był jedną z najbardziej znienawidzonych postaci Ameryki. Kontynuował jednak karierę bokserską. Później był także trenerem - wychowawcą dwóch mistrzów świata. W 1992 roku został bardzo ciężko pobity po wyjściu z jednego z klubów gejowskich w Nowym Jorku. Na łamach Sports Ilustrated przyznał, że jest biseksualny.

Libretto opery zaczyna się w momencie, w którym przybrany syn Griffitha pomoga się ubrać staremu, schorowanemu ojcu na spotkanie z Bennym Paretem Juniorem - synem boksera, który wybaczył mu zabicie w ringu jego taty.

Blanchard swoją muzykę wpisuje więc od przeszło ćwierć wieku we współczesną kulturę Ameryki. Dodajmy jeszcze, że jedną z 5 należących do niego  statuetek Grammy otrzymał za album pod wszystko mówiącym tytułem „A Tale of God’s Will (A Reque, for Katrina)”.

Blanchard to mistrz, jeden ze strażników jazzowego płomienia i świadomy współczesnej kultury amerykańskiej artysta.