Phil Minton - niech przemówi głos

Autor: 
Piotr Wojdat
Zdjęcie: 
Autor zdjęcia: 
mat. promocyjne

Piszę ten tekst w przededniu 11. Festiwalu Ad Libitum. Piszę, bo jednym z bohaterów tego wydarzenia i jedną z najciekawszych osobowości jakie pojawią się w piątek i sobotę na scenie, jest improwizujący wokalista rodem z Wielkiej Brytanii - Phil Minton. I choć artysta ten urodził się w turystycznym miasteczku Torquay, które powszechnie słynie z Agathy Christie oraz tego, że rozgrywała się w nim akcja kultowego serialu “Hotel Zacisze”, to słuchacze muzyki improwizowanej powinni przede wszystkim kojarzyć je z postacią, dla której głos jest prawdziwą studnią bez dna inspiracj.

Phil Minton w trakcie festiwalu podejmie dialog z muzykami kolektywu Warsaw Improvisers Orchestra, któremu od dawien dawna przewodzi zadomowiony w Polsce saksofonista Ray Dickaty. Zderzenie dwóch różnych światów muzyki improwizowanej: tego opartego na wokalizach oraz tego, którego trzon stanowi otwarta jazzowa formuła, może przynieść naprawdę pozytywne i oryginalne efekty. Warto przy tym dodać, że na scenie spotkają się tak naprawdę dwaj dyrygenci. Phil Minton od lat 80. prowadzi swój chór Feral Choir, do którego dołączają ci śmiałkowie, którzy chcą śpiewać. O tym, że przedsięwzięcie ma duży rozmach, świadczy fakt, że koncerty i warsztaty Feral Choir odbyły się do tej pory w miastach na całym świecie. Dla porządku dziennego wymieńmy: Berlin, Tokio, Florencję, Paryż, Rio de Janeiro, Zurych, Amsterdam czy Warszawę.

 

Feral Choir to mocno angażująca działalność Phila Mintona. Można wręcz powiedzieć, że traktuje ten projekt jak oczko w głowie. Stanowi to też ujście dla jego chęci ciągłego eksperymentowania z głosem, z technikami oraz z własną barwą. Świadczy o tym wszystko to, co można przeczytać na ten temat na jego stronie internetowej. Dla Phila Mintona wartością artystyczną może być nawet oddech. Twierdzi, że jeśli potrafisz oddychać, jesteś w stanie razem z innymi członkami chóru stworzyć coś wyjątkowego.

Działalność Phila Mintona charakteryzuje się pełną wolnością artystyczną. Jednak oprócz trzymania pieczy nad Feral Choir, artysta funkcjonuje jako muzyk-wolny elektron. Występuje w duetach, triach, czy kwartetach. I tak na przykład pod szyldem TOOT, w którego skład oprócz Mintona wchodzą trębacz-ekwilibrysta Axel Dörner oraz obsługujący analogowy syntezator Thomas Lehn, eksploruje obrzeża muzyki współczesnej, elektroakustycznej i free jazzowej. Z kolei wraz z gitarzystą Aminem Alim, multiinstrumentalistą Django Batesem, gitarzystą Christym Doranem oraz perkusistą Fredym Studerem składa autorski hołd Jimiemu Hendrixowi. Ich interpretacje takich klasyków jak “Purple Haze”, “Hey Joe” czy “Foxey Lady” do odtwórczych z pewnością nie należą. Pozwalają też spojrzeć na twórczość słynnego gitarzysty od nieco innej strony.

 

Jeśli ktoś poszukuje nagrań z głosem Phila Mintona i chciałby sprawdzić jak artysta czuje się w różnych zestawieniach personalnych oraz kontekstach stylistycznych, powinien posłuchać jego albumu nagranego z saksofonistą Matsem Gustafssonem oraz gitarzystą Johnem Russellem. Warto przypomnieć, że to wydawnictwo ukazało się sumptem naszego Bocian Records i jest to rzecz całkiem świeża, gdyż ujrzała światło dzienne w zeszłym roku.

Ciekawe są też duety: z pianistką Sophie Agnel, wiolonczelistką Okkyung Lee, czy pianistą Veryanem Westonem. A jeśli ktoś wolałby usłyszeć jak Phil Minton gra na trąbce - odsyłamy do albumu z 1969 roku, czyli “Phil Minton Quartet with Lars Göran Ulander”.

A jak będzie w Warszawie z Philem Mintonem i Warsaw Improviers Orchestra pod wodzą Raya Dickaty’ego? Spodziewajmy się niespodziewanego. Nie zaśmiecajmy myśli gotowymi scenariuszami, gdyż bardzo prawdopodobne, że panowie na finał festiwalu Ad Libitum, przygotują naprawdę coś od siebie.

Tak pisał o Philu Mintonie Piotr Wojdat w ubiegłym roku. Teraz przypominamy ten tekst z okazji urodzin wielkiego wokalisty.