Krakowska Jesień Jazzowa 2016: Maya Homburger – między interpretacją a improwizacją

Autor: 
Maciej Krawiec
Zdjęcie: 
Autor zdjęcia: 
mat. promocyjne

Trudno nie być w pewien nieokreślony sposób zauroczonym na samą myśl o podobnym połączeniu: barokowe skrzypce, odległe echa muzyki Bacha i Telemanna, odgłosy jak najbardziej współczesne twórczości Barry'ego Guya, a także dojrzały balans między szacunkiem do ducha wykonywanej kompozycji a zachwytem nad możliwościami, jakie daje improwizacja. Te artystyczne nurty, historyczne zainteresowania i współczesne ich ujęcia w swojej aktywności prezentuje skrzypaczka Maya Homburger – kolejna artystka z pogranicza wykonawstwa muzyki dawnej i improwizacji, która wystąpi na tegorocznej edycji festiwalu Ad Libitum.

Homburger rozpoczęła naukę gry na skrzypcach, gdy miała siedem lat, i wczesny okres edukacji wypełniały typowe zadania adeptów instrumentu: początkowo m.in. sonaty, później zaś repertuar klasyczny i romantyczny. Punktem zwrotnym w jej kształceniu było spotkanie z profesorem Eduardem Melkusem, który przybył do berneńskiej szkoły Homburger i poprowadził tam kurs mistrzowski ze skrzypiec barokowych. Młoda skrzypaczka zakochała się w tym instrumencie od pierwszego wejrzenia. Zajęcia z Melkusem zainspirowały ją do podjęcia równoległych studiów pod jego okiem w Wiedniu, aby tam zgłębiać zagadnienie wykonawstwa muzyki dawnej w sposób jak najbliższy intencjom kompozytorów. W 1986 roku przeprowadziła się do Anglii, gdzie występowała z takimi ansamblami jak English Baroque Soloists Johna Eliota Gardinera, The English Concert Trevora Pinnocka czy The Chandos Players. Razem z klawesynistą Malcolmem Proudem oraz wiolonczelistką Helen Gough założyła Trio Virtuoso, co umożliwiło jej większe skupienie się na wykonawstwie muzyki kameralnej oraz grze solowej. W 1993 roku nagrała 12 fantazji na skrzypce solo Telemanna, a w 1995, wespół z Proudem, sześć sonat na skrzypce i klawesyn Bacha.

 

Kolejnym ważnym etapem w jej życiu, trwającym do dziś, jest współpraca z brytyjskim kontrabasistą, improwizatorem i kompozytorem Barry'm Guyem. Poznali się w 1988 roku w trakcie trasy koncertowej Academy of Ancient Music Christophera Hogwooda. Od tamtego czasu realizują szereg przedsięwzięć, które pozwalają artystce na operowanie stylem osobistym, autorskim, a także na improwizowane pasaże. Takim projektem jest choćby Homburger/Guy Duo, z którym para koncertuje zarówno na festiwalach jazzowych, jak i tych poświęconych muzyce nowej czy barokowej. Fakt ten wiele mówi o ich sztuce, która łączy tradycję z dziełem nowym, instrumentarium dawne ze współczesnym brzmieniem oraz jest obszarem, gdzie spotyka się interpretacja z improwizacją.

 

Homburger za improwizatorkę się nie uważa. Nie odczuwa potrzeby pisania muzyki czy spontanicznego jej kreowania w sytuacji koncertowej. Ekscytująca namiastką improwizacji jest dla skrzypaczki jednak to, co w swych kompozycjach proponuje jej Guy: sekwencje, w których konkretne dźwięki może grać w dowolnej kolejności, bądź improwizowane pasaże na bazie skomponowanej linii melodycznej. To pozwala jej na osobiste wpłynięcie na zapisany materiał dźwiękowy, ale odbywa się ono w nadanych przez twórcę ramach. Samo zjawisko improwizacji jest dla niej fascynujące – zachwycają ją chwile, gdy między wykonawcami w okamgnieniu następują rozmaitego typu muzyczne interakcje.

Artystkę interesują innego typu korespondencje towarzyszące jej sztuce: ceni sobie na przykład grę z nut zapisanych przez samego kompozytora, co otwiera ją na niezliczoną ilość impulsów płynących właśnie z odręcznej notacji. Innego typu inspiracją, której lubi się poddać w trakcie koncertów, to bycie blisko publiczności: przechadzanie się pośród widzów, zachęcanie ich do reagowania na muzykę oraz wpływania na kolejność kompozycji, a nawet przyzwolenie na ich swobodne poruszanie się w koncertowej przestrzeni.

Dziś już wiemy, że podobna wolność będzie udziałem słuchaczy na nadchodzącym festiwalu Krakowska Jesień  Jazzowa.