Jazz a sprawa Palestyńska

Autor: 
Redakcja
Zdjęcie: 

Co może skłonić recenzenta do cofnięcia publikacji własnej recenzji? Czy poglądy polityczne muzyka mają znaczenie w ocenie jego twórczości? Czy można być antysyjonistą, nie będąc antysemitą? Wszystkie te pytania stały się ważniejsze niż płyta, która dyskusję ową wywołała. Sprawcami zamieszania są pianista Rich Siegel oraz krytyk Brent Black.

Ten pierwszy stworzył płytę pod tytułem "The way to peace". Album poświęcony jest Palestynie i jej mieszkańcom. W sieci dostępna jest ballada "In Palestine",  do której słowa napisał Dave Lippman. Muzycznie Siegela wspierają saksofonista Gilad Atzmon oraz nowojorczycy: Eugene Moye (wiolonczela), Gary Ciuci (gitara), Cameron Brown (bas) i Anthony Pinciotti (perkusja). Siegel, Lippman i Atzmon znani są ze swoich antysyjonistycznych przekonań. Otwarcie krytykują Państwo Izrael i wspierają organizacje propalestyńskie.

Płyta "The way to peace" trafiła do Brenta Blacka - krytyka muzycznego, publikującego swoje recenzje m.in. na stronie criticalljazz.com. Na tych łamach właśnie zamieścił on pochlebny tekst o płycie Siegela. Pisał w nim m.in. tak:

Gdyby 2 lata temu ktoś powiedział mi, że będę recenzował album antysyjonistycznego aktywisty (peace activist), kazałbym przebadać mu się na obecność środków odurzających w organizmie. [...] Jednak z czysto muzycznego punktu widzenia Siegel jest utalentowanym instrumentalistą i wokalistą. [...] Można szanować czyjeś poglądy i się z nimi nie zgadzać. Sprowadzanie muzyki Siegela wyłącznie do narzędzia w jego pokojowej aktywności byłoby co najmniej niepełne. Pianista prezentuje nam elokwentnie osadzoną, muzycznie świeżą i przede wszystkim płynącą z serca wiadomość. A czy nie na tym właśnie polega sztuka?

Kilka dni później recenzja została usunięta. W jej miejscu pojawiła się notatka z przeprosinami, skierowana do wszystkich żydowskich przyjaciół dziennikarza. Siegel, zdaniem Blacka, wspiera destrukcję państwa Izrael. Gdyby autor wiedział o tym wcześniej, nie poświęciłby nawet 30 sekund swojego czasu jego osobie. Recenzja została usunięta, a adres mailowy Siegela zablokowany.

Incydent nabrał rozgłosu. Strona Blacka, jak i jego skrzynka mailowa, zostały zasypane wiadomościami od sympatyków ruchów antysyjonistycznych. O sprawie napisał także opiniotwórczy, a przy tym politycznie umiarkowany serwis blog ablogsupreme przy serwisie NPR Music. Swój komentarz zamieścił też oczywiście Rich Siegel.

Pianista przytacza historię jego muzycznego i politycznego kolegi - Billa Doerfelda, którego utwór "Rock Throwers", rownież dedykowany Palestyńczykom, po wygraniu konkursu kompozytorskiego został przemianowany przez organizatorów tegoż na "Kwintet na smyczki i harfę". Przywołuje także przeciwny przykład: izraelskich filharmoników wykonujących kompozycje Ryszarda Wagnera, jak pisze: antysemity i ulubionego kompozytora Adolfa Hitlera.
O całe zamieszanie oskarża syjonistów i lobby, które wyparło na Blacku zdjęcie recenzji i samokrytykę.

Recenzent zaś w swoim ostatnim post'cie na temat Siegela nazywa go... "palestyńskim śmieciem", sugeruje, że swoimi działaniami wspiera Hamas. Na poparcie swoich argumentów przytacza komentarz muzyka z jego profilu na Facebooku, mający sugerować, że grozi swoim oponentom śmiercią.
We wcześniejszym poście stwierdza, że powodem usunięcia recenzji płyty "The way to peace" było zamieszczenie przez Siegela na jego profilu na Facebooku zdjęcia przedstawiajacego śmiejącego Baracka Obamę z dopisanym komentarzem: Co za matoły. Naprawdę to kupili 'Oni mają bombę atomową'. Co za bzdura. Komentarz dotyczy  słów Prezydenta USA na temat Iranu.
Black podkreśla swoje prawo jako autora i redaktora swojej strony do ostatecznego decydowania o tym, co znajdzie się, bądź nie, na jego łamach.

Komentarz
Trudno podważyć prawo redaktora strony do redagowania treści własnego serwisu. Równie trudno jednak przejść do porządku dziennego nad nazywaniem kogoś "palestyńskim śmieciem". Trudno też dopatrzyć się przekroczenia norm obyczajowych czy dobrego smaku w umieszczeniu na swoim facebookowym profilu zdjęcia z napisem: Barack Obama wystrzelił więcej rakiet niż wszyscy inni laureaci pokojowych nagród razem wzięci. Najtrudniej jednak dostrzec w tym wszystkim muzykę i pokój.