Henri Texier – filar francuskiego jazzu

Autor: 
Maciej Krawiec
Zdjęcie: 
Autor zdjęcia: 
mat. promocyjne
Mieliśmy okazję pisać na naszych łamach na temat takich jazzowych mistrzów związanych z Francją, jak Daniel Humair, choć to Szwajcar, Jean-Luc Ponty czy Martial Solal. Aż się prosiło, by do tego zestawu nazwisk dodać jeszcze kilku muzyków, a jednym z nich z całą pewnością jest Henri Texier. W ostatnich latach nadarzyło się pare sprzyjających okoliczności, by przypomnieć sobie dorobek twórczy tego wybitnego kontrabasisty. Odwiedził w tym czasie Polskę kilka razy a to w Sopocie, ato we Wrocławiu. NIe ominął także Warszawy, ale dziś ma po prostu urodziny.
 
Tak jak w przypadku wspomnianych muzyków, tak i Texier pierwsze zawodowe szlify zdobywa w paryskich klubach, w czasach gdy stolica Francji była przystanią dla wielu amerykańskich muzyków. Zanim do tych ważnych doświadczeń dochodzi, młody Texier pobiera nauki gry na fortepianie, zasłuchując się w albumach Monka i Messengersów. W wieku lat 16 wybiera jednak kontrabas, na co wpływ miała bez wątpienia jego fascynacja grą Wilbura Ware'a. Już jako nastolatek zakłada z kolegami zespół o mocnych freejazzowych wpływach, co uważa się za jedną z pierwszych francuskich oznak tego stylu. Zostaje zaproszony przez Jefa Gilsona do prowadzonego przez niego big-bandu, w którego skład wchodzi również Ponty czy François Janneau. Wtedy rozpoczynają się również jego regularne występy w lokalach Paryża, gdzie ma okazję grać u boku gwiazd zza Oceanu: Dona Cherry, Buda Powella, Dextera Gordona, Cheta Bakera czy Phila Woodsa. 
 
 
 
W tym okresie zawiązuje się jego bliska współpraca z Humairem, z którym tworzą cieszącą się wspaniałą sławą sekcję rytmiczną. Razem z Humairem wiąże się z Philem Woodsem pod szyldem European Rhythm Machine, co – podobnie jak perkusiście – przynosi jeszcze większą rozpoznawalność w jazzowym świecie. Od lat 70. Texier nieprzerwanie prowadzi działalność jako lider – wydał już ponad dwadzieścia albumów sygnowanych jego nazwiskiem. Na przestrzeni dziesięcioleci współtworzył szereg grup – Total Issue m.in. z Aldo Romano czy Transatlantik Quartet z Joe Lovano – a także grał w formacjach u boku Johna Abercrombiego, Louisa Sclavisa czy Lee Konitza. Pośród jego inspiracji, poza czysto jazzowymi, należy wymienić ludową muzykę Bretanii skąd pochodzili jego rodzice, ale także brzmienia afrykańskie, europejski pop, a nawet energiczne fusion i psychodelicznego rocka. Ma też za sobą flirty z innymi dziedzinami sztuki, a to za sprawą tworzenia ścieżek dźwiękowych do filmów, sztuk teatralnych, spektakli tanecznych czy muzycznych dialogów z fotografią.
 
 
Choć Texier świętował w tym roku swe 70. urodziny, wciąż pozostaje aktywnym i płodnym artystą. Jego najnowszym przedsięwzięciem jest Hope Quartet, w którym towarzyszą mu syn Sébastien na saksofonie altowym, François Corneloup na saksofonie barytonowym i Louis Moutin na perkusji. O tej grupie pisaliśmy na naszych łamach w kontekście koncertowego albumu „At L'Improviste” z 2013 roku następująco: „doskonale zbudowany zespół uchwycony w znakomitym nagraniu live”.
 
 
W 2015 roku, Henri Texier wystąpił, z grupą Hope Quartet, w Polsce dwukronie. W październiku mieliśmy okazję posłuchać go w ramach Sopot Jazz Festival. Drugi koncert odbył się, w listopadzie, na festiwalu Jazztopad. Teraz czekamy na niego w Warszawie w Studiu im Witolda Lutosławskiego.