Enrico Rava – stylowy trębacz

Autor: 
Marta Jundziłł
Zdjęcie: 
Autor zdjęcia: 
mat. promocyjne

Zmierzwione włosy, długie siwe wąsy, drobna postura. Enrico Rava bardziej niż wytrawnego trębacza przypomina ulicznego gitarzystę, grającego szlagiery Dżemu. Ale kiedy mowa o prawdziwej muzyce, tylko głupiec skupia się na stylowej aparycji. Enrico Rava swoją grą, opowiada przecież historie najbardziej szykowne, w sposób elegancki i dostojny. Dziś, trębacz ten obchodzi swoje 77 urodziny.

Enrico Rava już dawno zyskał przydomek największego włoskiego trębacza. Jest jednym ze słynniejszych jazzmanów starego kontynentu. Wszystkie te epitety potwierdzone są latami współpracy z wielkimi muzykami.  Enrico Rava grał u Gila Evansa, Johna Abercrombie, Pata Metheny’ego, czy Joe’ego Lovano. Swoich pierwszych, rasowych nagrań dokonał zaś u boku Steve’a Lacy’ego. Pod koniec lat 60.XX wieku z tym awangardowym sopranistą nagrał dwie płyty: Sortie (1966) i The Forest And The Zoo (1967). W swojej późniejszej twórczości Enrico Rava poszedł bardziej w kierunku jazzu mainstremowego i bebopu, ale mimo to, trzeba przyznać, że jego pierwsze eksperymenty z muzyką free były nad wyraz udane.

 

Enrico Rava urodził się w portowym, włoskim mieście – Triest, 20.08.1939 roku. Próbował rozwijać swoją karierę w rodzinnych stronach, ale w kraju Drupiego  trudno mu było dotrzeć do szerszej publiczności. W 1967, za namową Steve’a Lacy’ego, odważył się więc i opuścił słoneczne Włochy, na rzecz pulsującego jazzem – Nowego Jorku. Tu nawiązał szereg owocnych znajomości. Nagrał ostatnią płytę z Jimmy’m Lyonsem, tuż przed jego śmiercią – Give It Up (1985), a także uczestniczył w wiekopomnym dziele: nagrywanej ponad trzy lata jazzowej operze– Escalator Over The Hill –autorstwa Carly Bley. Doświadczenia te rozwinęły z zdolności muzyczne Enrico Ravy, który w niedługim czasie zaczął dobierać własne składy na autorskie płyty. Lata 90. XX wieku dały temu obszerne świadectwo. Enrico Rava w tej dekadzie nagrał ponad 10 płyt. Wśród nich takie albumy jak liryczne Chanson (1994), zaczepne -  Electric Five (1994), czy sentymentalno -kantylenowe Italian Ballads (1996).

XXI wiek to dla Enrico Ravy kolejne dziesiątki świetnych albumów, koncerty, wywiady i zasłużona sława. Jego nazwisko od lat widnieje w rankingach najlepszych światowych trębaczy; zapraszany jest na najsłynniejsze jazzowe eventy i festiwale. Ostatnio, między innymi jako Tea For 3 (projekt trzech współczesnych mistrzów trąbki – Dave’a Douglasa, Avishaia Cohena i oczywiście – Enrica Ravy). Oprócz tego, obecnie Enrico Rava koncertuje ze swoim kwartetem, z którym w 2014 nagrał kolejną płytę  - Wild Dance – wraz z gościnnym udziałem włoskiego puzonisty, Gianluco Petrellą.

Enrico Rava to muzyk światowej sławy, którego polska publiczność miała na szczęście kilka okazji oglądać na żywo. Słuchać jego koncertów, to jak otrzeć się o wielką legendę, dosięgnąć prawdziwej jazzowej gwiazdy. Dziś, w dniu swoich 76 urodzin Enrico Rava gra na włoskim festiwalu muzyki jazzowej w Tremezzo. Ci, którzy nie mają urlopów, a  Lombardia niespecjalnie im po drodze, powinni dziś posłuchać choć jednej z jego ponad 45 wydanych płyt.