Bill Frisell

Autor: 
Maciej Karłowski
Zdjęcie: 

Jeśli głównym zadaniem muzyka jest wytworzenie własnego stylu, Bill Frisell wykonał je wzorowo. Amerykański gitarzysta gra bardzo oszczędnie, starannie dobierając dźwięki idąc zdecydowanie w jakość, nie w ilość. Jego twórczość czerpie z najlepszych tradycji amerykańskiej muzyki – od bluesa, przez jazz aż po rock and roll i country. Frisell stylu uczył się od najlepszych, przede wszystkim Jima Halla, którego poznał w Berklee School of Music w Bostonie. Wśród gitarzystów jazzowych Bill Frisell wyróżnia się sprawnym łączeniem stylów i wytworzenie, idąc tą drogą, swojego własnego, unikatowego stylu. Gra bardzo lirycznie, wspomagając się przy tym efektami jak delay i reverb które dają przyjemny, ciepły pogłos. Konstruuje linię na wzór saksofonu (sam grał w dzieciństwie na klarnecie). Za grę na gitarze zabrał się na poważnie pod wpływem nagrań Wesa Montgomery’ego.

Przełomowym momentem w karierze Frisella była sesja nagraniowa perkusisty Paula Motiana, na którą nie mógł dotrzeć Pat Metheny. Gitarzysta dał jednak namiary na utalentowanego zastępcę. Frisell nagrał w zespole Motiana płytę „Psalm” (1982) dla wytwórni ECM. Od tego momentu Frisell został jednym z ulubionych gitarzystów wytwórni Manfreda Eichera, która korzystała z jego usług przy nagraniach m.in. Jana Garbarka. W tym samym roku zadebiutował w ECM pod własnym nazwiskiem, krążkiem „In Line”. Z tą wytwórnią współpracował przez ponad dekadę. Przeprowadził się do Nowego Jorku, gdzie założył swój pierwszy zespół – kwartet z perkusistą Joey’em Baronem i basistą Kermitem Driscollem i Hankiem Robertsem na wiolonczeli. Szybko stał się jednym z bardziej uznanych muzyków nowojorskiej sceny jazzowej. Występował również z Johnem Zornem w jego projekcie Naked City. Z jego usług chętnie korzystał także saksofonista Joe Lovano.

W ciągu następnych lat Frisell wykonywał najróżniejsze muzyczne prace – współpracował z takimi artystami jak Elvis Costello, Ginger Baker, Marianne Faithfull, Tim Berne i Gavin Bryars. Nagrywał albumy poświęcone muzyce bluesowej, podwójny album utrzymany w stylistyce americany, krążek z utworami Johna Lennona. Album „Have a Little Faith” to przegląd ulubionych utworów gitarzysty – od utworów Charlesa Ivesa po Boba Dylana a nawet Madonnę. Stale pracuje nad autorskim materiałem, łącząc to z występowaniem w kolejnych projektach innych muzyków – niedawno okrasił swoją grą nietypową, melancholijną płytę Johna Zorna, „Gnostic Preludes”. Jego gra jak żadnego innego gitarzysty nadawała się do delikatnej, eterycznej natury albumu Zorna. Jeśli zaś chodzi o materiał autoski, na półki sklepowe właśnie trafił jego kolejnym, solowym albumem "Music IS".