Aki Takase - droga z Osaki

Autor: 
Maciej Karłowski
Zdjęcie: 

Jeśli kto pomyśli, że kobieta zasiadająca za klawiaturą fortepianu przyniesie ze sobą muzykę łagodną, delikatnie snująca się w przestrzeni, ledwie muskając uszy słuchaczy to wyraźnie znak, że nie miał do czynienia z muzyką słynnych europejskich mistrzyń klawiatury.

Świadomie piszę europejskich, bo choć Aki Takse urodziła się w Osace w Japonii to jednak od tak dawna mieszka i tworzy na Starym Kontynencie, że już całkiem spokojnie można wiązać ją niemal wyłącznie z europejską sceną improwizowaną.

Prawie cztery dekady temu Aki Takase na swój dom wybrała Berlin. Zanim się do niego przeprowadziła na stałe uczyła się tokijskiej Toho Gauken – jednej z pierwszych w Japonii szkół muzycznych o randze uniwersyteckiej – tej którą kończył także jeden z najsłynniejszych dyrygentów japońskich Seji Ozawa.

 

I tu historia zaczyna być doskonale wszystkim znana. Solidne wykształcenie muzyczne, klasyczny fortepian, znakomita technika, wirtuozeria, znawstwo fortepianowych dzieł europejskiej muzyki klasycznej, adekwatne do talentu oceny i jazz. Jazz, który pojawił się jako wielka fascynacja i jeszcze większa pasja, której waga nie słabnie do dziś. Za dowód niech posłużą nagrania, jakich Aki Takase dokonuje co jakiś czas i które całe szczęście wciąż są dostępne. Nagrania odwołujące się wprost do wielkiej historii muzyki amerykańskiej, do kompozycji Fatsa Wallera, W.C Handy’ego, albumy zadedykowane Ericowi Dolphy’emu, Theloniousowi Monkowi, Ornette’owi Colemanowi czy w końcu pewnie największemu z nich Duke’owi Ellingtonowi, z którym zresztą Aki mierzy się w mniejszym lub większym wymiarze od wielu już dekad. Nawet jej najnowsza płyta, recital na fortepian solo także temu wielkiemu jazzmanowi jest poświęcona. („My Ellington” Intakt 2013).

Ale choć cały ten jazz obecny w życiu Aki Takase był jeszcze w czasach studenckich, to na pierwsze profesjonalne działania na szerszą skalę, albo lepiej powiedzieć działania mające bardziej spektakularny rozmiar, trzeba było trochę poczekać. Na scenę jazzową wkroczyła niemal jako 25 latka z triem złożonym z kluczowych muzyków japońskiej sceny jazzowej  Takeo Moriyamą i Nobuyoshi Ino. Wkrótce też po raz pierwszy wyjechała do USA. Był 1978 roku i tam od razu trafiła w orbitę zainteresowań słynnych tamtejszych jazzmanów, w tym Dave’a Liebmana, z którym zresztą trzy lata później nagrała swoją pierwszą płytę zatytułowaną „Minerva’s Owl” Sheili Jordan czy Cecila McBee. Jako że jej najważniejsze fascynacje związane były z odważnymi odmianami jazzowej improwizacji, a w gronie szczególnie ważnych twórców John Coltrane i Chrles Mingus, to i nie należy się dziwić, że w chętniej grywała w towarzystwie takich artystów, w jak Lester Bowie czy John Zorn niż spadkobierców czystej mainstreamowej tradycji.

USA były jednak tylko przystankiem. Los chciał, że Aki Takse większość swojego artystycznego życia związała z Berlinem. Tam też wyszła za mąż za jednego z najważniejszych kreatorów improwizowanej sceny w Niemczech i Europie pianistę Alexandra von Schlippenbacha. Ale wielkim nadużyciem byłoby stwierdzić, że jej kariera straciła blask wraz z pojawieniem się w jej życiu ikony europejskiego free improvised. Wspólne recitale duetowe, skądinąd udokumentowane na płytach, uczestnictwo w jednej z najważniejszych orkiestr tej estetyki Berlin Contemporary Jazz Orchestra, w której zastąpiła Mishę Mengelberga, są tego znakomitymi dowodami. Zresztą nie tylko one. Od samego początku lat 80. Aki Takse stoi na czele własnych zespołów, nierzadko działających wiele lat i chyba dziś nikt nie ma już wątpliwości, że jest jedną z najbardziej konsekwentnie działających twórców jazzowych Europy.

Gdyby chcieć wyliczać artystów, którzy przyjmowali jej zaproszenia do wspólnych koncertów z jednej strony, do nagrań z drugiej, zrobiłaby się całkiem pokaźna lista.  Są wśród nich gwiazdy ze Stanowo Zjednoczonych z Davidem Murrayem, Reggie Workmannem, Rashidem Ali czy Sunny Murayem czy Eugenem Chadbournem niezły popularnym u nas, ale doskonałym wiolonczelistą Tristanem Honsingerem na czele, a także znakomitości europejskiej sceny już nie tylko improwizowanej, w którą wkroczyła z rekomendacji Alexandra von Schlippenbacha, jak choćby Fred Frith czy Paul Lovens, ale również i tej bardziej konwencjonalno-jazzowej z klarnecistami Louisem Sclavisem i Rudi Mahalem, trębaczem Axelem Dornerem, puzonistą Nilsem Wogramem, wybornym skrzypkiem Dominiquem Pifarelym, że wymienię tylko niektórych.

Aki Takase, przez prawie cztery dekady stała się jedna z najważniejszych postaci europejskiej sceny improwizowanej. Odebrała wiele prestiżowych nagród branżowej prasy, ale nie tylko. Równie łaskawy był dla niej dziennik Berliner Zeitung, a jej płyty ośmiokrotnie zdobywały tytuły najlepszej w opinii całej niemieckiej krytyki. Przez trzy lata wykładała w Hans Eisler University. I dziś jest artystką w randze gwiazdy, tak reklamują jej udział organizatorzy najważniejszych festiwali z muzyką improwizowaną, co więcej nagrywającą dla tak prestiżowych oficyn wydawniczych jak niemiecka ENJA Records i szwajcarski INTAKT.