Artykuły

  • Joshua Redman - muzyk, który miał być wielki od razu ma dziś 48 urodziny!

    W 1991 roku Międzynarodowy Jazzowy Konkurs Saksofonowy im. Theloniousa Monka wygrał 22-letni, anonimowy Joshua Redman. To zwycięstwo okazało się dla młodego muzyka triumfem, za który musiał płacić całymi latami. Dwa lata po ogłoszeniu werdyktu, saksofonista przygotował swój debiutancki krążek "Joshua Redman". Oczekiwania były ogromne, zdecydowanie zbyt wysokie dla 24 letniego muzyka - bądź co bądź na początku swojej muzycznej kariery. Niewielu młodych artystów od razu dorastało do oczekiwań.

  • Niestrudzony obrońca melodii - sylwetka Philipa Glassa

    Bez wątpienia jeden z najwybitniejszych kompozytorów drugiej połowy XX wieku. Postać charyzmatyczna, może nawet uparta, ale przecież otwarta na słuchacza, popkulturę i rewolucję technologiczną. Trudno Glassa zaszufladkować, ale przecież to właśnie cechuje tych największych. Amerykański twórca kończy dziś 78 lat.  

  • John Butcher - fizyka, saksofon i wolna improwizacja

    Saksofonista John Butcher to od wielu już lat jedna z najważniejszych postaci sceny muzyki improwizowanej w Wielkiej Brytanii. To także artysta, który wypracował swój charakterystyczny styl, ale nie zarzucił eksperymentów z brzmieniem i technikami gry na instrumencie. Tak się dzieje od początku lat 80., kiedy to John Butcher porzucił swoje akademickie zainteresowania fizyką na rzecz muzyki. Od tego momentu gra jazz, muzykę improwizowaną, próbuje też swoich sił w projektach elektroakustycznych.

  • Parker! Trzaska! Edwards! Sanders! – kwartet multijubileuszowy

    Trzeci sierpnia 2014 roku. Londyn, Cafe Oto. Cykl koncertów w ramach nieustającej celebracji 70 urodzin Evana Parkera. Na małej klubowej scenie, obok jubilata (saksofon tenorowy), Mikołaj Trzaska (saksofon altowy, klarnet basowy), John Edwards (kontrabas) i Mark Sanders (perkusja). Gramy dwa sety, publika dopisała. Możemy startować!

     
  • Derek Bailey - heros gitary nie grający riffów.

    Nigdy nie był traktowany przez wielki przemysł jak wielka postać. Nie dostał Grammy! Ani też za bardzo nie udawało mu się załapywać na okładki gazet, nawet tych branżowych. Ale też do jakiej niby branży miałoby się go przydzielić? Czasy kiedy taka klasyfikacja mogłaby się wydarzyć i miała sens minęły zanim stał się tym, kim się stał. Wszyscy mistrzowie improwizowanej awangardy podróżowali do niego, jak do mędrca, nazywali herosem gitary nie grającym gitarowych rifów, nauczycielem, nie znającym wszystkich odpowiedzi.

  • Jeanne Lee – po prostu artystka

    Performance to  rodzaj występu artystycznego, który w Polsce cieszy się olbrzymią popularnością stosunkowo niedługo. Sztuka przez wielkie Sz: muzyka, poezja, choreografia z elementami show i często z głębokim przesłaniem. Kto by pomyślał, że największa jazzowa performerka swoje pierwsze występy wykonywała... ponad 50 lat temu. Jeanne Lee – to wielka artystka, która zamiast na popularność zawsze stawiała na jakość i niepowtarzalność. Dziś obchodziłaby 77 urodziny.

  • Marcin Olak #Poczytalny - Amelinium

    Dzień dobry. Nazywam się Marcin Olak, jestem gitarzystą. Właśnie zaczynam pisać bloga.Sytuacja wydaje się być sprzyjająca: siedzę w jakimś, całkiem znośnym skądinąd, hotelu, a na dworze jest szaro, buro i ponuro. Taka pogoda zazwyczaj nastraja mnie refleksyjnie. To znaczy, że nie mam ochoty wychodzić na żaden spacer – zwiedzanie jest wykluczone – mogę ewentualnie posiedzieć i pomyśleć.

  • Kent Kessler - kontrabasista uwolniony

    Gdy w 2012 roku na łamach Jazzarium.pl Paweł Baranowski komentował występ tria DKV, które tworzą Ken Vandermark, Hamid Drake i Kent Kessler, tak skwitował postawę tego ostatniego: „jego gra na kontrabasie to wielka szkoła obecnego free jazzu. Pewnie nie tylko free i nie tylko jazzu. (...) Kent gra smyczkiem free w taki sposób, że wydaje się, iż jest to najbardziej naturalny środek wyrazu basistów jazzu free. Kiedy jednak trzeba, szarpane struny stanowią pulsujący magmą dźwięków fundament dla poczynań Vandermarka”.

  • Henri Texier – filar francuskiego jazzu

    Mieliśmy okazję pisać na naszych łamach na temat takich jazzowych mistrzów związanych z Francją, jak Daniel Humair, choć to Szwajcar, Jean-Luc Ponty czy Martial Solal. Aż się prosiło, by do tego zestawu nazwisk dodać jeszcze kilku muzyków, a jednym z nich z całą pewnością jest Henri Texier. W ostatnich latach nadarzyło się pare sprzyjających okoliczności, by przypomnieć sobie dorobek twórczy tego wybitnego kontrabasisty. Odwiedził w tym czasie Polskę kilka razy a to w Sopocie, ato we Wrocławiu. NIe ominął także Warszawy, ale dziś ma po prostu urodziny.
     
  • Joelle Leandre - A Woman's WOrk

    W ostatnich latach można było spotkać w Polsce parokrotnie Jelle Leandre w ramach jesiennych festiwali – krakowskiej Jesieni Jazzowej oraz warszawskiego Ad Libitum. Zeszłoroczna rezydencja była okazją do prezentacji publiczności wydawnictwa “A Woman’s Work” - ośmiopłytowego boxu, prezentu on Not Two dla artystki oraz słuchaczy z okazji 40 lecia aktywności scenicznej francuskiej kontrabasistki, z pewną goryczą wspominającą o tym, że w rodzimym kraju trudno było o zainteresowanie rocznicą.
     
  • Bobby Hutcherson - człowiek, który tchnął w wibrafon nowego ducha.

    Wibrafon to zabawny instrument, który chyba wszyscy kochają, a mało kto traktuje tak całkiem serio. Kochali go niemal wszyscy: od pionierów jazzu, przez awangardę aż do grunge'u. Jednak muzycy grający na tym skomplikowanym instrumencie, który wydaje się jednocześnie dziecinnie prosty, nie byli nigdy gwiazdami, wielkimi liderami muzycznych rewolucji. Z pewnością byli jednak głęboko poważani, szczególnie przez kolegów po fachu. Ci nie mieli wątpliwości co do roli wibrafonu w procesie rozwoju muzyki.

  • Aki Takase - droga z Osaki

    Jeśli kto pomyśli, że kobieta zasiadająca za klawiaturą fortepianu przyniesie ze sobą muzykę łagodną, delikatnie snująca się w przestrzeni, ledwie muskając uszy słuchaczy to wyraźnie znak, że nie miał do czynienia z muzyką słynnych europejskich mistrzyń klawiatury.

    Świadomie piszę europejskich, bo choć Aki Takse urodziła się w Osace w Japonii to jednak od tak dawna mieszka i tworzy na Starym Kontynencie, że już całkiem spokojnie można wiązać ją niemal wyłącznie z europejską sceną improwizowaną.

  • Hot Club de Stephane Grapelli

    Dziś urodziny obchodziłby jeden z tych muzyków, za sprawą których francuska scena jazzowa lat 30.i 40. popełniła mezalians z muzyką cygańską. Skrzypek jazzowy, kompozytor, aktor - Stéphane Grappelli.

  • David Torn – czarodziej, szaman, mistyk

    Rzadko kiedy artystę, który wciąż tworzy i koncertuje, otacza tak szczególny magiczny nimb, jak jest to w przypadku gitarzysty Davida Torna. Nie bez powodu jednak określa się go „prawdziwym czarodziejem, który odnajduje mistyczny potencjał w każdym dźwięku” czy „szamańskim przewodnikiem”. Jego twórczość bowiem – czy to na niwie rocka, muzyki improwizowanej bądź filmowej – nasycona jest tego rodzaju brzmieniami, które przywołują odległe światy, bezkresne głębie, aurę odrealnienia.

  • Tim Berne - człowiek o złożonej osobowości.

    Niemal dwumetrowy, potężny, zarośnięty mężczyzna siedzi, choć właściwie już leży rozwalony w głębokim fotelu, nogi opierając o blat niskiego stolika. Nie mówi zbyt dużo. Jest życzliwy, ale nie przepuszcza okazji na cięty, sarkastyczny dowcip. Tak zapamiętałem moje kuluarowe spotkanie z Tim'em Berne'm, jednym z najważniejszych saksofonistów i muzycznych osobowości nowojorskiej sceny downtown. Kiedy jednak Berne wyszedł na scenę Bielskiego Domu Kultury, podczas Jazzowej Jesieni w 2011 roku, od pierwszych tonów słychać było jego klasę, styl, zadziorność i wyobraźnie. Nie spodziewałem się jednak, że jego autorski debiut w wydawnictwie ECM przyniesie muzykę tak delikatną, a jednocześnie szalenie złożoną; pełną harmonii a za razem nieoczywistą, skomponowaną z niezwykłym pietyzmem, a przy tym tworzącą ogromną przestrzeń dla swobodnej improwizacji każdego z członków zespołu. Gdy pytam go o ten dysonans, miedzy jego językiem ciała a muzyką Berne śmiejąc się odparł pobłażliwie: Wiesz, mam złożoną osobowość.

Strony