Artykuły

  • Ivo Perelman! The Golden Gate to Eternity!

    Jeśli we współczesnym free jazzie szukać mielibyśmy muzyka najbardziej pracowitego, wytrwałego, stale i pieczołowicie rozwijającego kompetencje improwizatora i dążącego konsekwentnie do celu, jakim jest znaczące zaistnienie w historii gatunku, to na miano takiego niestrudzonego wędrowca (Margin Walker!) najdobitniej zasługuje brazylijski saksofonista Ivo Perelman.

  • Melomańskie znaki zodiaku

    Muzyki jazzowej można słuchać na wiele sposobów. Niektórym wystarczy odtwarzanie na „pierdzącym” telefonie, inni do włączenia przycisku play potrzebują wygłuszonego pomieszczenia i tantalowych rezystorów. Często do sposobu słuchania muzyki można dorzucić cały zestaw cech osobowościowych i stworzyć coś na miarę melomańskich znaków zodiaku.

  • Ornette Coleman - człowiek ducha

    Gdy Ornette Coleman wchodził na scenę klubu Five Spot po raz pierwszy, w listopadzie 1959 roku, nie mógł się chyba spodziewać, że za chwilę zagra jeden z najważniejszych koncertów w historii jazzu. Wszedł powoli na scenę, rozejrzał się wokół siebie – przy barze siedział rząd legend: Leonard Bernstein, Paul Chambers, Miles Davis, John Coltrane i Lionel Hampton. Wszyscy przyszli zwabieni krążącymi plotkami o zupełnie niesłychanym i dziwacznym sposobie, w jaki ten młody saksofonista pojmuje muzykę.

  • Thomas Chapin

    Żadna pora na śmierć nie jest dobra, zwłaszcza w przypadku wielkich artystów. Z tymi, których płomień zgasł w kwiecie wieku, zazwyczaj obchodzimy się z jeszcze większym szacunkiem. I choć zapamiętujemy ich głównie przez okoliczności przedwczesnej śmierci, to z uwagą skupiamy się na ich twórczych dokonaniach, oceniając je bardziej kompleksowo. 13 lutego 1998, w wieku 40 lat zmarł Thomas Chapin. Dziś ten saksofonista, flecista i aranżer obchodziłby hucznie swoje 61 urodziny. Cześć jego pamięci!

  • Billy Childs@61 - “Współpracuję, z kim chcę!”

    Sukcesywnie nagradzany, koncertujący na całym świecie, nagrywający z gwiazdami zarówno z jazzowego podwórka, jak i ze światka komercyjnego. Pianista, aranżer, kompozytor. We wszystkich tych rolach od lat jest prawdziwym pionierem. Billy Childs, pięciokrotny laureat nagrody Grammy, dziś obchodzi swoje 61 urodziny.

  • Ladies First!

    Historia jazzu to w znacznej mierze historia napisana przez mężczyzn. Oni zmieniali style, oni odkrywali nowe brzmienia, poszerzali zakres możliwości instrumentów, dokonywali estetycznych rewolucji. Ale jeśli dobrze popatrzeć w dalszym nieco planie jest całkiem pokaźna liczba jazzowych pań, które bez ostentacji i nadymania policzków towarzyszą tej muzyce od samego początku.

  • Peter Brötzmann - muzyka która miażdży

    Peter Brötzmann jest artystą. Kartezjańskim umysłem, nie ograniczającym się zaledwie do produkcji muzyki.

  • Marcin Olak Poczytalny - O smutku

    Jest zimno. Moim zdaniem za zimno - ale przecież jest zima, więc może nie ma co przesadzać. Ma być mróz, ma być śnieg… No właśnie. Mróz jest, ale śniegu nie ma. Gdyby był, to można by zabrać dzieci na sanki, porzucać się śnieżkami, poza tym jakoś by to wyglądało. Tymczasem śniegu nie ma, więc mamy jakąś karykaturę zimy. Porażka na całej linii. No tak, ale można też na to spojrzeć od innej strony.

  • Orrin Keepnews - człowiek żyjący dla jazzu!

    Historia jazzu to wielkie indywidualności, mistrzowie, improwizatorzy wizjonerzy i ludzie, którzy zmieniali swoją grą oblicze tej muzyki. Tak postrzegamy jazz z perspektywy jego twórców. Ale za nimi, w cieniu i ciasnej przestrzeni reżyserek dźwięku, poza światłami reflektorów i czasem także z dala od wielkiej sławy, byli również inni, wcale niemniej ważni ludzie, dzięki którym ów jazz został utrwalony i jest bezpiecznie następnym pokoleniom przypominany w zaczarowanej w płyty formie. Było kilku ważnych producentów w jego historii.

  • Charles Gayle - Bezdomna muzyka w przebraniu klauna

    Awangardowy jazz nie jest muzyką, która z łatwością wdzierałaby się pod wszystkie strzechy. To w znacznej mierze gatunek pogranicza - balansuje pomiędzy sztuką, muzyką współczesną a rozrywką, łączy częstokroć estetyki bardzo odległe, dla których wspólnym mianownikiem jest „jedynie” sceniczne tu i teraz. Ujarzmianie chaosu  jawi sie w tak postawionej systematyce jako praktyka zarówno twórców, odbiorców, jak i krytyków. W przypadku tych ostatnich częstym mącicielem jest kategoryzacja, która niekiedy sprzyja marginalizowaniu zjawisk nietypowych, dziwnych, ekstremalnych.

  • Trevor Watts – Był lotnikiem, został jazzmanem

    Trevor Watts, brytyjski saksofonista i kompozytor nie daje o sobie zapomnieć polskiej publiczności. W 2011 roku szczęście dopisało dwókrotnie, podczas Krakowskiej Jesieni Jazzowej oraz w Bydgoszczy, gdzie saksofonista wystąpił w ramach siódmej edycji festiwalu klubu Mózg.

  • Vladimir Chekasin – Jacques Tati jazzu

    Do tego filmowego ironisty, jakby mimowolnego błazna, komika tak charakterystycznego co niepozornego, porównał saksofonistę Vladimira Chekasina dziennik „The Guardian”. Duch twórczości Tatiego – niewątpliwego oryginała światowego kina – odbija się w tym, jak swoją aktywność komentuje sam Chekasin. Mawia on bowiem tak: „robię to samo co inni, ale inaczej”.

  • George Haslam - jazzowy voyager

    George Haslam jest artystą, którego wytwórnie płytowe bardzo długo wodziły na manowce.  Mimo, że w środowisku muzyki awangardowej jego nazwisko przewija się od lat 60. XX wieku, to prawdziwie radykalną karierę rozpoczął dopiero, gdy w 1989 założył własną wytwórnię płytową- Slam. To z jej ramienia wydał wszystkie swoje albumy. Dziś ten nadzwyczaj zaradny saksofonista kończy 79 lat.

  • Po prostu Zlatko Kaucic

    Zlatko Kaucic to perkusista, który do Polski zagląda często. Pojawiał się już na Krakowskiej Jesieni Jazzowej w latach 2012- 2015. W ostatnich latach uczestniczył w Solo Festiwalu, a także w Art Of Improvisation. Wszystkie jego występy mają wielu zwolenników, skupionych szczególnie na nowych, zadziwiających dźwiękach. 

  • Anthony Davis – przez jazz do opery

    Anthony Davis to dziś jeden z najznamienitszych artystów, funkcjonujących na styku świata jazzu i muzyki klasycznej. A pomyśleć, że mało brakowało, aby w 1971 młodego Davisa skaptowali do swego składu muzycy Grateful Dead! Sam Davis mówił po latach, że... mógłby tego nie przeżyć, gdyż prawie każdy pianista tej grupy umierał z powodu przedawkowania narkotyków. Szczęśliwie dla artysty i kilku pokoleń odbiorców jego muzyki, losy Davisa potoczyły się inaczej. Od lat 70.

Strony