Artykuły

  • Chris Potter - „one of the best musicians around”

    Gdy myślę o Chrisie Potterze, moim pierwszym skojarzeniem jest koncert tego muzyka na festiwalu Jazz nad Odrą w 2012 roku. Został wtedy zaproszony przez Darka Oleszkiewicza do polsko-amerykańskiego kwartetu. Jak wystąpił? Tak, że do dziś pamiętam właśnie jego obecność na scenie, a nazwisko lidera przypomniały mi dopiero internetowe archiwa...

  • Gregory Porter - śpiewający lew

    Miał być footballistą. Koledzy z boiska mówili o nim „potwór”. Uszatka, którą nosi nie kryje (raczej) śladów jego agresywnej przeszłości. To moja jazzowa czapka - mówi o swym nakryciu głowy Gregory Porter - zdobywca nagrody Grammy za albumy „Liquid Spirit” i ostatni "Take me To The Valley", którego jużjutro 19 kwietnia będziemy mogli usłyszeć, na żywo w łódzkiej Wytwórni.

  • Jerzy Milian Tapes - o serii wydawniczej słów kilka

    W związku z zeszłoroczną premierą szóstej części cyklu nagrań zebranych wibrafonisty Jerzego Miliana (chodzi o “Neuroimpressions”) postanowiłem w luźnej felietonowej formie przedstawić obraz tej ważnej dla polskiego jazzu postaci. O tym, że pochodzący z Poznania artysta był członkiem sekstetu Krzysztofa Komedy oraz kwintetu Jana Ptaszyna Wróblewskiego wie chyba niemal każdy fan gatunku.

  • Han Bennink - improwizacja jak życie codzienne.

    Europejska scena jazzowa, szczególnie ta zorientowana na swobodniejszą improwizację, zrodziła wielu wybitnych i legendarnych perkusistów. W tym szacownym gronie są bez wątpienia takie postaci jak Norweg Jon Christensen, dwaj olśniewający Brytyjczycy Tony Oxley i Paul Lytton czy urodzeni w Szwajcarii malarze perkusji Daniel Humair i niezrównany Pierre Favre. Swoje akcenty mocno zaznaczyli także nasi zachodni sąsiedzi, głównie dzięki istnieniu takich speców jak Paul Lovens. W tym wyjątkowym gronie jednak jest postać wyjątkowa nadzwyczajnie.

  • Walt Dickerson – widoczny z cienia

    Zwykł mawiać: „Nie widzę żadnej różnicy pomiędzy naszą muzyką, a obcą muzyką, naszą kulturą, a obcą kulturą, naszym językiem, a obcym językiem. Wszystko to jest przecież wytworem tych samych ludzi”. Czytając liczne wywiady z Waltem Dickersonem, właśnie te słowa zapadły mi najbardziej w pamięć. Wskazują bowiem na to, że dzisiejszy solenizant był nie tylko otwartym na nowatorską muzykę wibrafonistą, ale także wolnym od wszelkich uprzedzeń, prostolinijnym człowiekiem.

  • Esbjorn Svensson - człowiek z Vesteras

    Vesteras – jak na szwedzkie realia całkiem spore miasto. Ponad 130 tys. mieszkańców to nie przelewki. Przy okazji jedno z najstarszych w Europie Północnej. Tam powstała pierwsza szwedzka elektrownia wybudowana przez słynny energetyczny koncern ABB. Tam też, przed 65 laty, Erling Peerson zakładał swój pierwszy sklep odzieżowy, Hennes, będący protoplastą bodaj największego koncernu odzieżowego Hennes&Mauritz (H&M), ubierającego dziś miliony ludzi na całym świecie.

  • Bessie była kimś więcej - Cesarzową bluesa wspomina Piotr Jagielski

    "Bessie była kimś więcej, niż tylko przyjaciółką/Dzieliliśmy radości, dzieliliśmy żal" - śpiewał w 1967 r. Bob Dylan w piosence "Bessie Smith" (autorami kompozycji byli muzycy grupy The Band: Robbie Robertson i Rick Danko). Muzycy folkowi, czy też folk-rockowi, nagrywający swoje płyty w piwnicy domu w Woodstock, odczuwali wobec Bessie Smith szczególną wdzięczność. Ta niezwykła wokalistka faktycznie była jedną z pierwszych wyrazistych osobistości damskiej wokalistyki - nazywano ją  "Cesarzową bluesa"; bluesa, który na początku lat 60.

  • Marcin Olak Poczytalny - Magnolia

    Miałem zupełnie inny pomysł na ten tekst. Nawet chciałem już zabierać się do pisania, gdy nagle przyszła wiosna. Według kalendarza powinna co prawda przyjść, więc teoretycznie nie powinienem być zaskoczony – ale żeby tak od razu? Żadnego rozbiegu, przedwiośnia, stopniowego wzrostu temperatury? Otóż nie. Cała ta wiosenność po prostu wybuchła mi prosto w twarz: ociepliło się, zazieleniło, zakwitło i zaćwierkało. I pozamiatane. Banał i kicz jak cholera – tyle, że prawdziwy i piękny, a wobec takich sytuacji jestem zupełnie bezradny.

  • Człowiek kameleon! Dziś 77 urodziny Herbiego Hancocka!

    Herbie Hancock to jazzowa instytucja. Członek wielkiego kwintetu Milesa Davisa, tak zwanego „drugiego”, znakomity muzyk sesyjny, lider, genialne dziecko i kłopot jazzowych purystów. Hancock jest tyleż wielki, co kontrowersyjny. Jest jednym z najbardziej wpływowych pianistów, jednym z głównych twórców ery post-bopu, który choć szybko zyskał uznanie jako klasyczny pianista, nigdy nie przestał szokować krytyków i publiczności, stale zmieniając brzmienie i swoją muzykę. Popychał ją naprzód, nawet jeśli miało się to wiązać z krytyką, niezrozumieniem i niechęcią środowiska.

  • Dlaczego koncerty bywają złe?

    Czy zdarzyło się kiedykolwiek, że powiedzieliście Państwo komuś – słuchając czyichś spostrzeżeń krytycznej natury czy rozważań starających się rozwikłać jakiś problem – że osoba ta „za dużo myśli”? A może przytrafiło się tak, że na tego rodzaju potyczki intelektualne reagowaliście wzruszeniem ramionami, zmianą towarzysza rozmowy albo jeszcze w inny, mniej przyjazny sposób? Jeżeli o mnie chodzi, staram się zawsze uszanować zmagania moich rozmówców i jakkolwiek się do nich ustosunkować.

  • Carmen McRae – wielka diwa.

    Gdy Carmen McRae miała zaledwie 17 lat, poznała osobiście swoją największą bohaterkę – Billie Holiday. Zakochała się od pierwszego wejrzenia. Zapragnęła być jak „Lady Day”, elegancka, adorowana i niezależna w każdym calu. Billie potrafiła pobić gołymi pięściami dwóch pijanych marynarzy, którzy zgasili papierosy na jej płaszczu.

  • Billie Holiday@102

    Istnieje teoria, w zgodzie z którą musimy przyznać, że niezależnie od tego, jakiej współczesnej jazzowej (i nie tylko jazzowej) wokalistki słuchamy, faktycznie słuchamy Billie Holiday. Mnie przekonuje. Jeśli Louis Armstrong zrewolucjonizował wokalistykę jako dziedzinę od strony formalnej (będąc pionierem scatu) to Billie wniosła do sztuki śpiewu ogromne, niespotykane wcześniej, pokłady wrażliwości.

  • Freddie Hubbard: król hard bopu

    Wielu zarzuca mu, że decydując się na komercyjny sukces, zatracił możliwość tworzenia wielkich rozwojowych rzeczy u boku Ornette’a Colemana, czy Johna Coltrane’a. Ja natomiast cenię fascynację z jaką Freddie Hubbard konsekwentnie wykonywał muzykę bopową, rozszerzając i ubarwiając jej definicję. Dziś ten ogromnie zasłużony dla historii jazzu trębacz obchodziłby swoje 79 urodziny.

  • Alexander von Schlippenbach - wyobraźnia jest królową zdolności

    Muzyka free improvised, często oddalona od idiomu jazzowego, ale często także do niego odwołująca się w bardzo wyrazisty sposób. Choć od czasu kiedy pojawiła się na mapie muzyki świata minęło ponad pięć dekad, wciąż trzeba o nią walczyć, starać się, aby była dostrzeżona, w sposób jej należny. Zdania są podzielone czy powstała na Wyspach Brytyjskich, w umysłach takich twórców jak Derek Bailey, Gavin Bryars, Tony Oxley czy John Stevens, czy może w Holandii, gdzie tworzyli Han Bennink i Micha Mengelberg? A może powstała zupełnie gdzie indziej, blisko nas w Niemczech,?

  • Horace Tapscott – wielki niedoceniony kreator

    "Music, Music, Great Black Music!" - śpiewają członkowie Art Ensemble of Chicago, kiedy w finale ich koncertów pojawia się hymn drugiej chicagowskiej awangardy, zatytułowany „Odwalla”. Tak, wielka czarna muzyka pewnie już na zawsze w pierwszym odruchu kojarzyć się będzie z pięknym, fascynującym i trwającym do dziś ruchem AACM – Association For The Advancement of Creative Musicians. I słusznie, że tak jest. Zapoczątkowana w połowie lat 60.

Strony