John Stevens & Frode Gjerstad! DETAIL’ed Love Story!

Autor: 
Andrzej Nowak (http://spontaneousmusictribune.blogspot.com/)
Zdjęcie: 

Jeśli blisko 30-letnie muzyczne życie Johna Stevensa chcielibyśmy podzielić na znaczące okresy, biorąc za kryterium podziału intensywność jego poszczególnych aktywności, to winniśmy wydzielić trzy takie interwały czasowe.

Budowanie idiomu europejskiej freely improvised music pod sztandarem Spontaneous Music Ensemble przypada na lata 1966-1974. Kolejny okres to znaczące zaangażowanie sił i środków w eksplorację free jazzu/ jazzu, korzystającego z instrumentów elektrycznych (John Stevens’Away, 1975-1981). Wreszcie ostatni z okresów, przypadający na lata 1981-1994, gdy John mnóstwo czasu poświęcał na muzykowanie ze swoim wielkim przyjacielem z Norwegii, Frode Gjerstadem.

Dwa pierwsze okresy zostały już dokładnie omówione. Dziś czas najwyższy na dobitne podsumowanie współpracy z Frode, w szczególności ich wspólnego muzykowania pod szyldem Detail.

Najpierw fakty, albowiem diabeł tkwi w… szczegółach (in Detail)

Grudzień 1981: W Polsce dzieci nie idą do szkoły, bo pan w czarnych okularach ogłasza, że mamy wojnę. A do dalekiego Stavanger, także z perspektywy Londynu, na zaproszenie młodego saksofonisty Frode Gjerstada, przybywa znamienity brytyjski perkusista, kompozytor i improwizator John Stevens. Do lokalnego Jazzklubb zabierają ze sobą keybordzistę Eivina One Pedersena, stałego jazzowego kompana Frode’ego. Grają dynamiczny koncert, który uzupełniony o nagrania odsłuchowe z dnia poprzedniego, Frode wydaje na dwóch kasetach, w swoim raczkującym Circulasione Totale (cztery improwizowane fragmenty, trwające blisko 110 minut, nr katalogowy 004-005), jako Gjerstad/ Pedersen/ Stevens X-mas Cards Vols 1 i 2. Tak, święta niechybnie za pasem. Panowie czują dużą chemię i postanawiają kontynuować współpracę. John proponuje dołączyć do składu basistę. Na pytanie Frode’ego, czy ma kogoś konkretnego na myśli, John odpowiada: Tak, weźmy najlepszego – Johnny’ego Dyani!

Marzec 1982: Stevens ponownie przylatuje do Norwegii, a wraz z nim także Dyani. W kwartecie muzycy rejestrują bez oklasków grupową improwizację. Materiał trafia na kasetę pod tytułem Detail (Circulasione Totale 006). Od tego moment tytuł ten staje się już stałą nazwą grupy. Wbrew temu, co stanowi opis płyty Detail At Club 7 (Not Two Records, 2017), jakoby nagrania tam zamieszczone, powstały we wrześniu 1982 roku, to właśnie marcowe nagrania z w/w kasety trafiły na CD wydany w Polsce.

Październik 1982: Detail planują krótką trasę po Norwegii. Na pierwszy koncert nie dolatuje jednak kontrabasista, zatem grupa występuje w składzie trzyosobowym (miejsce zdarzenia: Henie-Onstad Art Centre). Nagranie przeleży się na najwyższej półce domowego archiwum Frode’ego. Dopiero po ponad trzydziestu latach trafi na CD i zostanie wydane jako First Detail (Rune Grammofon, 2015). Trasa trwa w najlepsze, ale w przeddzień zaplanowanej, pierwszej studyjnej rejestracji, z grupy postanawia odejść Eivin. W dniu 11 października, Detail już jako trio, rejestruje w Staccato Studios w Stavanger obszerny materiał, który ostatecznie trafi na kilka wydawnictw. Utwory Backwards and Forwards oraz Forwards and Backwardszostają wydane przez Impetus Records jako Backwards and Forwards (z podtytułem, nomen omen,  First Detail, LP 1983, CD 2000). Kompozycja/ improwizacja w dwóch częściach Okhela, To Make a Fire trafia na czarny krążek wydany przez Affinity (1984).  Z tego dnia pochodzą też utwory, które na kasecie ukazują się w Circulasione Totale jako Detail Trio (nr 007). Nie udało mi się ustalić, czy materiał wydany na kasecie zawiera nagrania, upublicznione później na w/w winylach.

Luty 1983: nieprzypadkowe spotkanie tria Detail w Jazzklubb w Stavanger, Frode rejestruje i wydaje na kasecie pod tytułem Let’s Go (Circulasione Totale, nr 008). Zawiera ponad godzinny, improwizowany materiał podzielony na dwie części. Już w bieżącym 2018 roku, ukazuje się płyta Detail 1983, która zawiera nagranie koncertowe poczynione dokładnie tego samego dnia. Zawiera cztery części, także około godzinny materiał. Prawdopodobnie mówimy o tym samym wydarzeniu, choć współczesne CD wskazuje na inne miejsce koncertu – Red Seahouses. Dodajmy, iż na kasecie Circulasione Totale pod numerem 015 ukazuje się także wydawnictwo Detail 1,2,3,4, które zawiera – prawdopodobnie – rejestracje z kilku koncertów grupy z lat 1982/83, poczynione jeszcze w kwartecie (czyli z Pedersenem).

Wrzesień 1983: Stevens i Gjerstad najpierw grają kwartetowy koncert w Paryżu (pomagają im Paul Rutherford i Nick Stephens). Potem – dla potrzeb publicznego radia norweskiego – nagrywają w Oslo koncert jako A Consert (A Concert?), w którym towarzyszy im znów Rutherford, a także na basach – Barry Guy i John Dyani (materiał trafia na kasetę Circulasione 011 – blisko 80 minut muzyki). Kilka dni później – już w domu, w Stavanger – dochodzi do pierwszej rejestracji formacji Accent, gdzie Johnowi i Frodemu towarzyszy Nick Stephens na elektrycznym basie i na gitarze z prądem Rudy Garred (kaseta Accent, Circulasione Totale, 010). To ostatnie spotkanie uznać możemy za symboliczny moment powstania Circulasione Totale Orchestra, bo to właśnie z tego kwartetu wyłoni się później, nagrywająca do dziś, ta wspaniała załoga Frode’go.

Marzec 1984: Jazzklubb w Stavanger. Na scenie duet – Frode i John. Cztery fragmenty koncertowe Suite Elma trafiają na kasetę Circulasione (80 minut, nr 012). Po dwunastu latach, na CD wydaje ten materiał Impetus, jako John Stevens & Frode Gjerstad Sunshine (okrojony o kilkanaście minut – zapewne ze względów akustycznych - w stosunku do edycji kasetowej).

Listopad 1984: Kolejne spotkanie elektrycznego zespołu naszych bohaterów – Accent rejestruje materiał studyjny w Stavanger, na potrzeby radiowe. Na kasecie Frode daje temu tytuł In Off (Circulasione Totale, 014).

Maj 1985: Detail tradycyjnie koncertuje w Stavanger. Na scenie w kable zaplątuje się pewna niewiasta. Jej delikatne wokalizy uroczo wkręcają się w zwoje kolektywnych improwizacji tria. Frode, wydając 20-minutowy fragment tego koncertu jako suplement do kompaktowej reedycji Backwards and Forwards, nie może sobie przypomnieć jej imienia. Uważny detektyw Wilson, twórca wspaniałej dyskografii Johna Stevensa, którą każdorazowo wspieram się, kreśląc jego muzyczne dzieje, ustala, iż rzeczona niewiasta miała na imię Suzanne. Głębokie pokłady pamięci Frode’ego wskazują, iż w ten majowy czas grupa rejestruje także materiał studyjny, ale dokładnych szczegółów brak. Dodatkowo, wykorzystując okoliczności wiosennego pobytu w dalekiej Norwegii, w kontekście braku wolnego czasu Frode’ego, Stevens i Dyani koncertują ze Steve’m Lacy i Mishą Mengelbergiem w kwartecie, a także z Johnem Surmanem w trio.

Marzec 1986: Frode chyba w tamtych czasach nie przepadał za podróżami, bo jeśli Detail gra koncert, to wiadomo, że w Norwegii. Tym razem Oslo i znane już nam centrum sztuki Henie-Onstad. Materiał - Ness Part 1 i Part 2 – skwapliwie zarejestrowano i trafia on na pierwszy krążek w dwupłytowym zestawie Ness(Impetus, 1986).

Czerwiec/lipiec 1986: John Stevens zaprasza na koncerty do Europy doskonałego, amerykańskiego trębacza Bobby’ego Bradforda (z którym jeszcze w latach 70. popełnił nie jedną płytę). Organizuje trasę, a także rezerwuje studia nagraniowe. Ostatniego dnia czerwca Detail w kwartecie gra pierwszy koncert w Londynie (uwaga! czyli jednak Frode musiał wsiąść do samolotu!). Dzień później, także w Londynie, powstaje materiał studyjny w postaci czterech utworów, które zapełnią drugi krążek zestawu Ness. Do dwóch z nich doproszeni zostają Harry Beckett (tr) i Courtney Pine (ts/fl/bcl), powodując, iż przez moment Detail staje się sekstetem. Po 24 godzinach – uff! co za tempo! – kolejna okoliczność studyjna, tym razem w Cambridge. Kompozycja/ improwizacja Way It Goes/ Dance Of The Soul – dwuczęściowa – ląduje na czarnym krążku o takimż tytule (Impetus, 1988). Zauważmy, że oba krążki firmowane są nazwą Detail Plus. Ale to nie koniec tego wątku! W cztery dni po spotkaniu w Cambridge, kwartetowy Detail gra koncert na Bracknell Jazz Festival. Koncert zmyślnie nagrano i Frode wydaje go po kilku latach na CD, pod tytułem In Time Was (Circulasione Totale, 1990). Na krążek trafia niewiele ponad trzy kwadranse muzyki. Koncert był dłuższy, niestety ostatnia część została źle zarejestrowana (awaria rekordera) i do upublicznienia nadaje się ledwie ośmiominutowy fragment. W cztery miesiące później umiera Johnny Dyani. Detail w swej pierwotnej formie przestaje istnieć

Październik 1987: Staccato Studio w Stavanger staje się miejscem, w którym zarejestrowana zostaje pierwsza płyta Circulasione Totale Orchestra. Dziesięć niedługich kompozycji dostaje się w ręce dziesięciu muzyków, a efekt fonograficzny wyposażony zostaje w tytuł Accent – Jazz Out Of Norway (Odin, CD 1988), czym w oczywisty sposób nawiązuje do kwartetowej, elektrycznej formacji Johna i Frode’ego, o której już dziś dwukrotnie wspominaliśmy. W składzie orkiestry odnajdujemy m.in. Eivina One Pedersena.

Wrzesień 1988: na plakaty koncertowe wraca Detail! Znów w Londynie gości Bobby Bradford. Miejsce opuszczone przez Dyani’ego zajmuje doskonale nam znany kontrabasista amerykański (ale rezydent Europy) – Kent Carter. Detail gra zatem koncert (koncerty?) w kwartecie, jednak bez efektów fonograficznych (w klubie Bass Clef).

Maj 1989: Detail znów przyjmuję formę kwartetu. Tym razem jednak czwartym muzykiem zostaje skrzypek amerykański, Billy Bang. Na potrzeby radia norweskiego postaje półgodzinny materiał (w trzech częściach), który trafi potem na kompaktowy krążek Less More (Circulasione Totale, 1991).

Styczeń 1990: Gjerstad i Carter nagrywają niespełna pięciominutowy duet, który także trafi na w/w wydawnictwo.

Październik 1990: Stavanger po raz kolejny gości Detail. Powstaje stosunkowo obszerny materiał. Blisko 20-minutowy fragment większej całości X-mas Cards II & III (tytuł nawiązuje do pierwszego spotkania Detail z 1982r.!) ostatecznie domyka krążek Less More. Aż dziewięć innych, krótszych fragmentów (być także z innych sesji), nie dostępuje zaszczytu publikacji i zapewne do dziś zalega w domowym archiwum Frode’ego. Przy okazji tej bytności w Norwegii, dzień wcześniej, John i Kent nagrywają dla radia w kwartecie z lokalnymi muzykami (tp + as).

Kwiecień 1991: Na potrzeby norweskiej telewizji powstaje 30 minutowy film o Zespole, zawierający fragmenty koncertu i wywiad z muzykami. Film pokazała lokalna telewizja, a kilka lat później upubliczniony został także w Anglii, w trakcie koncertu memoriałowego po śmierci Johna.

Czerwiec 1991: Do Londynu przybywa Bobby Bradford i spędza z Detail kilkanaście dni. Obok kilku koncertów w Londynie – Beck Theatre, Albany, Community Music House i Drayton Court Hotel – grupa rejestruje materiał studyjny na płytę. Powstaje dziewięć fragmentów muzycznych (łącznie ponad 2 godziny muzyki!), które nazwano roboczo In Order Of Appearance (pięć utworów w trio, bez Gjerstada, trzy w kwartecie i jeden w duecie sax-kornet). John był dogadany z jakimś wydawcą (nie znamy szczegółów), niestety do dziś nagranie to nie zostało upublicznione.

Październik 1992: John Stevens i Derek Bailey przybywają na kilka koncertów do Norwegii. Występ w Trondheim (jako trio, tym trzecim oczywiście Gjerstad), z uwagi na jakość dźwiękową rejestracji, nie nadaje się do wydania. Bardziej udany akustycznie okazuje się występ w Stavanger, który po blisko dekadzie ujrzy światło dzienne jako Hello, Goodbye (Emanem Records, 2000). O krążku tym pisałem na Trybunie przy okazji omawiania muzycznych spotkań Stevensa i Baileya.

Czerwiec 1993: Na okoliczność występu na żywo w norweskim radiu, Detail formuje się w kwartet (na gitarze elektrycznej Pierre Dorge). Miejsce przechowywania prawie 70-minutowego zapisu koncertu nie jest znane.

Kwiecień/ Maj 1994: Stevens spędza kilka dni chłodnej, acz słonecznej wiosny u przyjaciela w Stavanger. Najpierw rejestrują kilka duetów w domu rodziców Frode’ego (Sande Duos). Po ponad dekadzie trafią one na srebrny krążek Keep On Playing (FMR Records, 2005). W dwa dni potem do duetu dołącza Kent Carter i jako Detail grają swój ostatni koncert. Ma on miejsce w Cafe Sting, w Stavanger. Cztery fragmenty trafią na CD Last Detail – Live At Cafe Sting (Cadence Jazz Records, 1996). Rok później, Frode i Kent (z oczywistych względów juz bez Johna) nagrywają skromny duet On Their Own, który uzupełni w/w wydawnictwo. Historia Detail definitywnie dobiega końca.

17 czerwca 1994: W Londynie odbywa się skromny koncert pod plakatowym szyldem John Stevens and Friends. Gra sekstet muzyków, a wśród nich Frode Gjerstad. Powstałe nagranie przybiera tytuł Beggars Can’t Be Choosers (Biedacy nie mogą być wybrani).To ostatnie spotkanie wielkich przyjaciół. W niespełna trzy miesiące po tym wydarzeniu, prawdopodobnie w wyniku ataku serca, w wieku 54 lat, nagle umiera John Stevens.


First or not the first, that’s a question

Dziś, blisko 24 lata po śmierci Johna Stevensa, wiemy już, iż najstarszym, dostępnym publicznie nagraniem Detail jest koncert At Club 7, nie zaś wydany kilka lat temu First Detail, ani tym bardziej wydany jeszcze za życia formacji LP/CD Backwards & Forwards – First Detail.

Koncert z Oslo prezentuje grupę w składzie kwartetowym, zatem tym pierwotnym, zamierzonym przez Johna i Frode. To doskonały przykład prawdziwie jazzowej muzyki opartej na improwizacji, niebazującej zaś na gotowym, skomponowanym materiale. Improwizacje rozwijają się bardzo swobodnie, chwilami wręcz nieśpiesznie, choć bez trudu potrafią złapać free jazzowy drive i zagotować głowę każdego słuchacza. To muzyka, która nie stroni także od motorycznego swingowania, które nadaje improwizacjom każdego z członków kwartetu niezwykle zwinnego flow. Bogaty arsenał artystycznych środków wyrazu dostarcza Gjerstad, który gra tu na saksofonie sopranowym, tenorowym i klarnecie basowym, którym zresztą zaczyna cały koncert. Doskonale w tej formule odnajduje się Eivin One Pedersen, który korzysta głównie z akustycznego piana i zdolny jest czynić niemal cuda, często uciekając się nawet do klasycyzujących grepsów. Na krótki moment sięga także po electric piano i sieje zdrowy ferment w trakcie czwartej części występu (cały koncert stanowi wszakże nieprzerwany ciąg dźwięków, co jest regułą, jeśli chodzi o publiczne występy Detail). Mistrzem ceremonii w kwartecie pozostaje jednak Johnny Dyani, który na silnie amplifikowanym kontrabasie (czasami brzmi jak gitara basowa) rozdaje karty, wyznacza cele, egzekwuje pomysły dramaturgiczne. Jest w ciągłym ruchu, w każdym momencie ma pomysł na zmianę przebiegu improwizacji. Sam John Stevens, który w kilkunastoletniej historii Detail zawsze korzystał z jazzowego, pełnego zestawu perkusyjnego, czyni to rolę wiecznego obserwatora, pilnuje porządku rytmicznego, rzadziej wychodzi przed szereg z solowymi ekspozycjami. Muzyka kwartetu opiera się na doskonałej komunikacji, intuicyjnej wręcz kooperacji, co stanowi zresztą przywarę wszystkich układów personalnych z udziałem Johna Stevensa. Koncert z Club 7 jest niezwykle dynamiczny, pełen emocji, tryska indywidualnymi popisami instrumentalistów. Z perspektywy współczesnej, to jedno z najlepszych nagrań Detail.

Nieco inny charakter ma koncert Detail, który z uwagi na problemy komunikacyjne Dyani’ego, na pierwszy dzień trasy koncertowej w październiku 1982 roku, redukuje się do tria. Efekty słyszymy na krążku First Detail, który zawiera trzy długie, rozbudowane improwizacje. Free jazzowy flow grupy, tu pozbawionej kontrabasu Dyani’ego, ulega delikatnemu rozmyciu. Muzyka zdaje się być bardziej abstrakcyjna, wolna od prostych skojarzeń narracyjnych. Muzyka z udziałem fortepianu, który wykazuje jeszcze silniejsze ciągoty ku kameralistyce. Zresztą Pedersen – konwulsyjnie aktywny w trakcie całego koncertu, nie milknie choćby na moment – sięga także po piano elektryczne (niekiedy brzmi jak hammond), którym potrafi nadać basowy groove całej narracji (choćby w 8 minucie pierwszej części). W trakcie drugiej części zdaje się grać nawet na obu instrumentach jednocześnie. Tymczasem bogate instrumentarium Gjerstada zostaje poszerzone o saksofon altowy. W trzecim odcinku sięga on także po klarnet basowy, podczas gdy gra Pedersena nabiera minimalistycznych cech, a towarzyszy jej gęsty, choć nie natarczywy drumming Stevensa. Muzyka żyje, pulsuje, choćby na moment nie tracąc ognia. Finał koncertu zdobi kompulsywna ekspozycja Frode na saksofonie sopranowym.

Magic Trio

Historię fonograficzną Detail w pierwszej odsłonie trzyosobowej (zatem z Dyani’m) otwiera studyjna rejestracja Backwards & Forwards, z podtytułem First Detail (bezwzględnie to bowiem ich pierwsza płyta, jaka ukazała się na rynku – dokładnie 35 lat temu) **)

Oś narracji tej edycji Detail niemal każdorazowo zasadza się na amplifikowanym kontrabasie. Dyani rozwija improwizację powoli, niezwykle starannie. Tu, pierwszy bardziej dynamiczny akcent z silną sugestią rytmiczną, puszcza w obieg dopiero w okolicach 10 minuty. Zachowanie Johna i Frode świetnie koresponduje z poczynaniami kontrabasisty. To trio ma dużo czasu na budowanie swobodnej improwizacji. Jest głęboko osadzone w estetyce free jazzowej, choć w sposobie gry, metodach komunikacji, bardzo przypomina Spontaneous Music Ensemble. Każdy z muzyków odnajduje moment na solową ekspozycję, która na ogół realizuje się przy wsparciu jednego z partnerów (choćby piękny pasus kontrabasu przy akompaniamencie perkusji w 8 minucie pierwszej części). Wiele fragmentów tej płyty, to właśnie popisy sekcji bass & drums. Frode często schodzi na dalszy plan, jakby kreowanie podziwu dla dokonań kolegów było niego ważniejsze od własnego grania (przy okazji – norweski saksofonista gra tu na tenorze i sopranie).

Edycja CD Backwards and Forwards uzupełniona została o fragment młodszego o dwa lata koncertu (Detail 1985). Zawiera gęstą, sążnistą, wręcz narowistą improwizację. Muzycy spotkali się po dwóch latach przerwy i słuchać w ich grze, jak bardzo za sobą tęsknili. Na tym nagraniu żaden dźwięk nie pozostaje bez komentarza współpartnerów. W roli serwującego gromy, oczywiście Dyani! Frode gra głównie na sopranie (to wszak ulubiony dęciak Johna w swobodnej improwizacji). Niespodziewanie w 9 minucie koncertu do gry podłącza się nieznana niewiasta z publiczności. Snuje smakowite wokalizy, które interesująco konweniują z improwizacjami tria. W momencie, gdy muzyka tria/ kwartetu (?) jeszcze bardziej się zazębia, nagranie zostaje wyciszone.

Dokładnie tego samego dnia, w którym postawało nagranie Backwards and Forwards, trio rejestruje kolejny materiał, w tym samym zresztą miejscu. Trafia on rok później na czarny krążek Okhela, To Make A Fire.

To nagranie zaczyna się niemal identycznie, jak poprzednie. Introdukcja Dyani’ego jest rozbudowana, spokojna, wręcz majestatyczna, w jeszcze bardziej minimalistycznej stylistyce. Stevens i Gjerstad wchodzą dopiero w 4 minucie. Znów dostajemy jazzowe atrybuty podane w konwencji swobodnej improwizacji, bliskiej estetyce SME (w okolicach 9-10 minuty całkiem bystre call and response!). Tu rytm i energia stają się udziałem muzyków dopiero po kwadransie. Dużo sopranu, sporo swingu spod full drumsetu i kontrabas, który tyczy szlak narracji. Ten ostatni nie milknie nawet na moment, ten drugi gra prawie zawsze, saksofonista zaś często schodzi na plan dalszy – oto konwencja twórcza Detail w październiku 1982 roku. W drugiej części płyty odnajdujemy spory odcinek wypełniony całkiem solową ekspozycją Stevensa. Po nim doskonały epizod Frode’ego i ostatni dźwięk, który należy oczywiście do kontrabasisty.

Detail 1983, to koncert, który chronologicznie jest dalszym ciągiem opowieści o magicznym trio. Cztery improwizacje, ponad 70 minut muzyki i emocje, które sięgają zenitu. Edytorsko, najmłodsza płyta, wydana w roku bieżącym, pewniak na podsumowanie 2018 roku w kategorii reedycja.

Koncert dokumentujący pierwszą trzyosobową trasę Detail po Norwegii. Zaczyna go … bluesowa ballada, eksponująca saksofon tenorowy i kontrabas. Dyani jak zwykle dużo kreuje, ale zdaje się, że dziś to John stawiać będzie pieczęcie mistrza. Wraz ze wzrostem dynamiki koncertu, rośnie nasz zachwyt nad grą sekcji, dzięki której alt rysuje urocze pętle bez pudła. Gdy Norweg sięgnie po sopran, swinguje niczym rozbudzony Steve Lacy. Imponująca ekspozycja free w pełnym galopie! W trzecim odcinku kolejna porcja popisowego drums & bass. W czwartym zaś błyskotliwy duet, pełen pokrętnej sonorystyki – zdrowy dęciak i rozgrzany smyczek na gryfie kontrabasu. Stevens podłącza się na kornecie w ramach dosadnego komentarza. Muzycy schodzą na poziom ciszy. Bardzo nietypowy dla Detail fragment, czyniony niemal w estetyce free chamber. Po 8 minucie Dyani daje sygnał pizzicato i załoga rusza w podróż na złamanie karku, w klimatach ognistego free. Pod stopą Stevensa mnóstwo swingowej swobody.

Ostatnie upublicznione nagranie Stevensa, Gjerstada i Dyani’ego w trio odnajdziemy na pierwszym krążku podwójnego winyla Ness. Mamy wczesną wiosnę 1986 roku i muzycy spotykają się na koncercie w Oslo.

Tym razem stosowne intro czynione jest zarówno przez kontrabasistę, jak i perkusistę. Muzycy bez zbędnej zwłoki łapią rytm i sobie tylko znaną melodykę improwizacji. Frode zabiera na występ jedynie saksofon tenorowy i dość szybko robi z niego sonorystyczny użytek (Dyani pomaga mu smyczkiem). Kolejna swobodna, nieśpieszna improwizacja, trochę w klimacie dotychczasowych, studyjnych ekspozycji. Leniwie, acz tanecznie! W połowie strony zmysłowe expose Dyani’ego w niemal barokowej estetyce. A na finał strony mała niespodzianka – duet sax and drums, rzadki przypadek w historii formacji. Druga strona opowieści także toczy się niezwykle swobodnie, niezobowiązująco, raczej bez free jazzowego pazura. Sporo momentów godnych podkreślenia - choćby piękna wypowiedź tenoru tuż po starcie, czy intrygująca zabawa … kamieniami po 15 minucie w wykonaniu kontrabasisty. Stevens skupia się na small drummingu i zdecydowanie nie ma presji ostatniego samolotu do domu. Na ostatniej prostej wyśmienite pasaże kontrabasu, przy wsparciu jazzowego bębnienia i szumiącej tuby tenoru. Istotnie balladowe free improve!

Czwarty do brydża

Choć rozpoczynamy kolejny rozdział naszej historii miłosnej, pozostajemy na płycie Ness.  Drugi krążek w tym podwójnym zestawie winylowym wypełniają nagrania formacji określonej jako Detail Plus. Do trójki naszych bohaterów – w jednym z londyńskich studiów nagraniowych - dołącza bowiem amerykański kornecista Bobby Bradford (kompan Stevensa jeszcze z pierwszej połowy lat 70. – pamiętamy doskonałe nagrania Spontaneous Music Ensemble z jego udziałem). We fragmencie tej sesji uczestniczą także muzycy lokalni – Harry Beckett na trąbce i Courtney Pine na saksofonie tenorowym, flecie i klarnecie basowym.

Na krążek trafiają dwa utwory nagrane w sekstecie (obie, to kompozycje autorstwa Stevensa) i dwa w kwartecie (podpisują się pod nimi wszyscy muzycy). Muzyka tej części Ness iskrzy jazzem. Znajdujemy tu zgrabne, pełne werwy, melodyjne tematy, nie brakuje wyśmienitych popisów solowych, eksplodujących prawdziwie wyzwolonymi emocjami (dotyczy każdego z muzyków!). Sekstetowe kompozycje Johna mają marszowe tempo i toną w molowej tonacji, dając muzykom bazę do pięknych, nierzadko przesyconych dojmującym smutkiem, ekspozycji solowych. Muzyka nie jest jednak spokojna, czy nostalgiczna, kipi bowiem energią, buzuje poziomem wzajemnej kooperacji. Piękne, dysharmoniczne… jazzowe harmonie z niewyczerpalnymi zasobami swingu w nogach i rękach sekcji rytmicznej! Nagrania kwartetowe są bardziej dynamicznie, jeszcze bardziej nasycone istotnie free jazzową ekspresją. Doskonałą robotę, jak zwykle, wykonuje Dyani, który nadaje rytm, trzyma szkielet dramaturgiczny intensywnie podawanych tematów. Ta muzyka przypomina swą motoryką nagrania tria Stevensa z Trevorem Wattsem i Barry Guy’em o dekadę wcześniejsze (choćby płyta No Fear).  Taniec, trans i kapitalne ekspozycje kornetu Bradforda i tenoru Gjerstada.

Po niepełnej dobie kwartet Detail (Bradford zostaje w Anglii na dłużej, muzycy dużo koncertują) znów ląduje w studiu nagraniowym, by zarejestrować materiał, który trafia po pewnym czasie na czarny krążek Way It Goes/ Dance Of the Soul.

Muzyka zdaje się mieć ten sam stelaż kompozycyjny, co dzień wcześniej. Dynamiczny drive, zwiewna melodyka. Pełnogatunkowy straight ahead jazz z eksplozjami free w trakcie solowych ekspozycji kornetu, tenoru, amplifikowanego kontrabasu i błyskotliwie synkopującej perkusji. Druga strona zaczyna się znacznie spokojniej. Pierwsze słowo należy do duetu Stevens - Bradford (prawdziwe zaproszenie do tanga!), drugie zaś do duetu Gjerstad - Dyani, a finałem tej rozgrywki okazuje się krwista, free jazzowa galopada. W okolicach 8 minuty zaczyna się jakby inny utwór (doklejka studyjna, wszystko wszakże w ramach jednego traku). Smyczek, skupiony drumming, sonorystyka w tubach. Po kilku minutach, zaplątany na gryfie kontrabasu rytm zaczyna kierować kwartet ku finałowej prostej. A duch Alberta Aylera czuwa nad wszystkim.

Koncertową dokumentację pobytu Bradforda w Anglii 32 lata temu, i muzykowania z Detail, zawiera CD In Time Was. Ponad trzy kwadransie jakże konkretnej porcji rasowego free jazzu wprost z Bracknell Jazz Festival.

Energetyczny niczym żywe srebro Dyani na coraz mocniej amplifikowanym kontrabasie, mistrz techniki, wirtuoz kreacji, pełen temperamentu Bradford, lekko wycofany, ale zabójczo skuteczny Gjerstad, no i Stevens, czyli dynamiczny puls, synkopa, garście ulotnego swingu – oto kwartetowy Detail w wersji z oklaskami. Tu znów słowo jazz odmieniamy przez wszystkie przypadki. Pod palcami Dyani’ego buzuje ogień, rwie kolegów do biegu, niczym rumak na luźnej uprzęży. Ma moc afrykańskiego dziedzictwa zaszytą w samym środku serca. Zdaje się być w życiowej formie, jaka zatem szkoda, że to bodaj ostatnie nagranie w jego zbyt krótkim życiu. Na koncercie odnajdujemy i kompulsywny tenor, i intuicyjne solo na perkusji. Nie braknie chwili kameralistycznej zadumy (rzadki dla Detail moment zajrzenia w głąb siebie i instynktownego odpoczynku). W grupie czterech muzyków znów panuje genialna komunikacja, telepatyczne wręcz reagowanie na pomysły kolegów. Tak, to być może opus magnum całego Detail, a już na pewno tego składu. Finałowa opowieść koncertu niesie ze sobą drobiny nostalgii, jest wyważona, pełna zadumy. Frode zdaje się mieć więcej odwagi niż zwykle. Wychodzi przed szereg i pięknie puentuje to, co dostarcza nam ta płyta. Pomaga mu Bradford z ustami pełnymi swingu. Sam finał koncertu nie jest niestety dostępny. Awaria nagrywarki sprawia, że po 8 minucie muzyka ulega brutalnemu wyciszeniu.

Powrót tria

Dwa lata po śmierci Dyani’ego, jego miejsce w trio zajmuje Kent Carter. Pierwszym fonograficznym wydarzeniem z jego udziałem jest CD Less More. Zawiera zarówno nagrania w trio, jak w duecie (bez Stevensa), a także ponownie w kwartecie, tym razem jednak z udziałem amerykańskiego skrzypka Billy Banga. Co ciekawe, pod wszystkim utworami podpisuje się Frode Gjerstad (composed by), choć muzyka pachnie swobodną improwizacją na kilometr.

Wstęp do tej smakowitej, acz odrobinę nierównej płyty, stanowi rzeczony duet saksofonu i kontrabasu. Jazzowa ballada, zdawałoby się, że idealna na finał, nie zaś początek płyty. Na kolejne ponad dwadzieścia minut pozostajemy w towarzystwie nowego Detail w wersji saute. Spokojne, płynne, chwilami wręcz dronowe narracje (Carter!), sporo akcentów kameralistycznych, dużo skupienia, odrobina repetycji. Utwór zdecydowanie zdominowany przez nowego muzyka, który przynajmniej tu, różni się od Dyani’ego, niczym niebo i ziemia. Jest wyrazisty, akustycznie poukładany i niczym demiurg łagodzi obyczaje w trio. Frode chętnie dostosowuje się do estetyki chamber, Stevens zdaje się być bardziej zdystansowany. Po 10 minucie muzycy łączą się jednak w znoju free jazzowej eskalacji, a narracja bez trudu odnajduje przystanek końcowy, po drodze zbaczając na moment w obszar ciszy i smykowych igraszek na gryfie. Płytę Less More uzupełniają trzy odcinki poczynione z Billy Bangiem. Muzyka zdecydowanie zmienia swoje oblicze, jest dynamiczna, zwiewna, melodyjna i pokrętnie free jazzowa (flow Banga jest natychmiast rozpoznawalny). Sporo transu, garść powtórzeń i moc frywolności. Gjerstad nie od początku kupuje tę estetykę, Stevensowi, z racji jego wszechstronności stylistycznej, jest chyba łatwiej. Finał płyty obfituje w typowe jazzowe rozwiązania. Carter gra pizzicato, pozostali muzyce zgrabnie eksponują swój wyzwolony temperament muzyczny.

O ile płyt Detail określanych mianem first mamy przynajmniej trzy, o tyle ta, która ma w tytule last jest definitywnie jedna. Nagrana na cztery miesiące przed śmiercią Johna Stevensa, pozostaje niebywałą pamiątką po tym składzie. Mówimy o koncercie Last Detail – Live At Cafe Sting (CD). Ponad 50-minutowy występ w czterech częściach plus pośmiertna koda (w duecie).

Jeśli Detail gra koncert, możemy spodziewać się rasowego, krwistego free jazzu. Tak jest i tym razem. Carter rzadko używa smyczka, jest pełnoprawnym motorykiem tej improwizującej maszyny. Frode grzmi na saksofonie altowym, daje z siebie niebywale dużo, Stevens goni za każdą okazją, by dobrze puentować wyczyny kolegów, wchodząc przy okazji w wyśmienite interakcje z kontrabasem. Trzeci fragment (po krótkiej przerwie) przynosi nam wytrawne solo perkusisty i kolejne mocne pasaże saksofonu altowego. Jest też chwila dla kornetu w ustach Stevensa. Carter też jest aktywny, wszędzie go pełno, ale swoje kameralistyczne ciągoty pozostawił bez opieki w garderobie. Ostatni fragment koncertu jakby sumował wszelkie doświadczenia. Jest szczypta sonorystyki, zabójcza precyzja, a i także niebanalna galopada free, podczas której Carter brzmi niemal bliźniaczo do Dyani’ego! Płytę kończy pięciominutowa, rzewna, molowa ballada saksofonu i kontrabasu, nagrana w studiu, już po śmierci Stevensa. Oto i bezwarunkowy koniec historii Detail.

Duety w ramach interludium

Nim w naszej dzisiejszej opowieści padnie ostatnie słowo, wypada wspomnieć o dwóch płytach nagranych przez Johna Stevensa i Frode Gjerstada w duecie.



Spotkanie z roku 1984 – płyta Sunshine - przynosi dynamiczną, free jazzową ekspozycję na zdolny do wszystkiego saksofon (dużo sopranu!) i zdeterminowaną, diabelsko precyzyjną perkusję. Nie brakuje momentów nieco relaksacyjnych pasaży z udziałem kornetu. Bez instrumentu basowego, w duecie ze Stevensem, Frode odnajduje dużo przestrzeni dla swoich ekspozycji. Nie czyni złych wyborów, jest po prostu wyśmienity w tym, co robi.

Nagranie Keep On Playing, młodsze o dekadę, przynosi więcej fragmentów z udziałem saksofonu altowego. Dużo tańca z jazzową synkopą, także kilka fragmentów bardziej spokojnych, gdy muzykom nie brakuje wyobraźni dla wspólnych, duetowych przemyśleń. Tu najciekawszym momentem zdaje się być odcinek czwarty, najdłuższy, pełen free jazzowego mięsa w tubie saksofonu i skupionego, permanentnego drummingu, także z rozbudowaną ekspozycją solową. A na finał dialogi z offu, w których John mówimy o błędzie, jaki popełnił w trakcie utworu, a Frode zbywa go dobrym humorem.

Duety Frode i Johna - ciekawe i niezbędne uzupełnienie historii Detail, tak tej trzyosobowej, jak w formule plus.